Zielony wyścig nabiera rozpędu
Koncerny motoryzacyjne zwiększają wydatki na produkcję samochodów elektrycznych i baterii, ale nie zamierzają rezygnować z tradycyjnych napędów, tam będzie na nie popyt
Sojusz Renault-Nissan-Mitsubishi ma wkrótce ogłosić, że potroi swoje wydatki na inwestycje w bezemisyjne napędy – wynika z wczorajszych doniesień agencji Reutera. W ciągu najbliższych pięciu lat wyda tym samym 20 mld euro. Środki miałyby pójść na opracowanie pięciu platform, na których będą powstawać poszczególne modele. Do 2030 r. ma ich być nawet 30. Renault chce, by do końca dekady produkowane przez firmę auta na rynek europejski były wyłącznie elektryczne. Inaczej jednak rzecz się ma w innych częściach globu.
Niedawno francuski producent zawarł porozumienie z chińskim Geely, w którego skład wchodzi szwedzka marka Volvo. Dzięki kooperacji spółka chce wzmocnić swoją pozycję w Azji – najpierw ma wejść na rynek Korei Południowej, a następnie spróbować swoich sił w Chinach. Tu bowiem Renault praktycznie nie istnieje – w ubiegłym roku na największym rynku motoryzacyjnym świata sprzedał niecałe 20 tys. samochodów. Kooperacja nie ogranicza się jedynie do aut elektrycznych – poinformowano, że obie grupy będą pracować też wspólnie nad napędami spalinowymi i hybrydowymi. W regionie nieobjętym unijnymi regulacjami klimatycznymi takie rozwiązanie dłużej utrzyma bowiem swoją rentowność.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.