Bycie dobrym i zielonym nie zawsze kosztuje mniej
Bywa, że ESG staje się sprawą polityczną. I jako taka się objawiła po upadku Silicon Valley Bank. Instytucję finansową oskarżono o skupianie się bardziej na kwestiach inkluzyjności niż na ryzyku. Zwłaszcza że przez ostatnie dziewięć miesięcy bank z Doliny Krzemowej nie miał dyrektora do zarządzania tym ostatnim. Tyle wystarczyło, aby narodził się solidny problem. Biznesowy i polityczny.
W ill Hild, dyrektor zarządzający organizacji Consumers’ Research, był jedną z pierwszych osób, które powiązały upadek Silicon Valley Bank z ESG, woke culture (kulturą przebudzonych) i inwestycjami w duchu zrównoważonego rozwoju. Jeden rzut oka na Twitter Hilda wystarczy, aby zauważyć, że jest on związany ze środowiskiem Republikanów i szczerze nie cierpi ESG. Samo ESG jawi się w jego mediach społecznościowych jako realne zagrożenie dla zwykłych Amerykanów, amerykańskiej gospodarki i wolności gospodarczej.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.