Nie mylmy rozwoju rynku z jego skalą
Z Maciejem Trybuchowskim, prezesem KDPW, o rozwoju rynku kapitałowego w Polsce i o fintechowych jednorożcach rozmawiał Łukasz Zalewski
Według niektórych klasyfikacji uważa się, że jesteśmy rynkiem rozwiniętym, ale czy zasługujemy na to miano?
Historia polskiego rynku kapitałowego to opowieść o sukcesie. Został on zbudowany od zera. Po 1991 r. powstały wszystkie instytucje tego rynku, giełda, Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych, cały ekosystem związany z domami maklerskimi, funduszami inwestycyjnymi, private equity, venture capital, firmy konsultingowe, finansowe kancelarie prawne. Ta infrastruktura jest nowoczesna, sprawna, bezpieczna i spełnia wszystkie kryteria, dlatego w 2018 r. jedna z agencji ratingowych zakwalifikowała Polskę do grupy rynków rozwiniętych. I to jest jak najbardziej zasłużone. Natomiast nie mylmy poziomu rozwoju rynku z jego skalą. Bo ta jest nadal stosunkowo niewielka w odniesieniu do potrzeb nowoczesnej gospodarki. Po drugie, z punktu widzenia finansowania polskiej gospodarki i ta skala jest jeszcze mniejsza. I to jest rzeczywiście problem. Wskaźnikiem, który to pokazuje, jest stosunek kapitalizacji spółek giełdowych do PKB. W Polsce jest to niecałe 50 proc., w Wielkiej Brytanii - 100 proc., w USA - 200 proc, w Finlandii - 120 proc., w Szwecji - 170. Zatem na tle innych krajów wypadamy blado.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.