Inwestycje bez ograniczeń
Od początku lipca system zwolnień podatkowych i ulg obowiązuje na terenie całego kraju. Dzięki temu zniknęła bariera, na którą od dłuższego już czasu zwracali uwagę nie tylko przedsiębiorcy, lecz także samorządy
Mowa o kryterium geograficznym, przez które SSE nie były dostępne dla wszystkich ewentualnych inwestorów.
Ponadto brak powiązania zapisów ustawy z polityką gospodarczą państwa prowadził do polaryzacji i efektu nasycenia. W wyniku tego szczególnym zainteresowaniem biznesu zaczęły cieszyć się tereny strefowe w regionach dobrze rozwiniętych gospodarczo, co jeszcze bardziej napędzało ich wzrost. Natomiast biedniejsze obszary kraju, dla których strefy w założeniu miały być bodźcem gospodarczym, przyciągały mniej projektów lub projekty o mniejszym kapitale i skali zatrudnienia. Tym samym rozwijały się zdecydowanie wolniej.
– SSE terytorialnie były bardzo niewielkim obszarem obejmujący swoim zasięgiem jedynie 0,08 proc. powierzchni Polski. Stanowiło to znaczne ograniczenie dla inwestorów, którzy nie mogli skorzystać ze wsparcia dla inwestycji w wybranych przez siebie lokalizacjach. Część z nich na nowo poszukiwała miejsca dla inwestycji, niektórzy wstrzymali projekty – mówi Łukasz Pańczyk, ekspert w dziale powierzchni logistycznych i przemysłowych w Colliers International.
Dwa w jednym
Nowe przepisy integrują dwa funkcjonujące w przeszłości rozwiązania: dotyczące inwestycji lokalizowanych na terenie specjalnych stref ekonomicznych oraz poza nimi. Do połowy tego roku, na mocy przepisów o funkcjonowaniu SSE, spółka niezależnie od tego, czy była duża czy mała, musiała zainwestować przynajmniej 100 tys. euro. Jeśli firma chciała uzyskać zezwolenie poza SSE, musiała spełnić dodatkowe kryteria. Jakie? Zależnie od poziomu bezrobocia w powiecie minimalne koszty nowej inwestycji musiały wynieść 17–350 mln zł lub wymagane było utworzenie 50–500 miejsc pracy. W przypadku inwestycji wdrażających innowacyjne rozwiązania przedsiębiorca musiał wydać minimum 20 mln zł i utworzyć 30 nowych miejsc pracy. Jeśli inwestycja dotyczyła działalności badawczo-rozwojowej, minimalne koszty inwestycji były ustalone na poziomie 10 mln zł lub konieczne było utworzenie co najmniej 50 nowych miejsc pracy, a w przypadku inwestycji w sektorze nowoczesnych usług trzeba było zrealizować projekt za 20 mln zł lub utworzyć co najmniej 150 miejsc pracy. Przy czym, jak zauważa Marcin Mańkowski, menedżer w zespole ds. innowacji, ulg i dotacji w KPMG w Polsce, możliwe było obniżenie powyższych kryteriów o 30 proc. w przypadku ulokowania inwestycji na terenie województwa lubelskiego, podkarpackiego, podlaskiego, świętokrzyskiego lub warmińsko-mazurskiego.
W obowiązujących obecnie przepisach o Polskiej Strefie Inwestycji zasady inwestycji są takie same niezależnie od tego, gdzie realizowana będzie inwestycja. Zostały jedynie progi dotyczące poziomu bezrobocia w powiecie, w myśl których przedsiębiorca będzie musiał wykazać minimalne koszty nowej inwestycji na poziomie 10–100 mln zł. Wspomniany próg wejścia będzie mógł zostać jednak obniżony ze względu na wielkość przedsiębiorstwa (nawet o 98 proc. dla mikroprzedsiębiorców) oraz typ inwestycji (o 95 proc. dla inwestycji w zakresie prac badawczo-rozwojowych oraz nowoczesnych usług dla biznesu).
Co to oznacza w praktyce? To, że w powiecie, w którym stopa bezrobocia jest wyższa niż 250 proc. średniej krajowej, duża firma musi wydać na nowe przedsięwzięcie przynajmniej 10 mln zł, średnia 2 mln zł, mała 500 tys. zł, a mikro- 200 tys. zł. Jeśli projekt będzie zlokalizowany w powiecie o stopie bezrobocia równej przeciętnej w kraju albo niższej o 60 proc., to wówczas od dużej firmy wymaga się nakładów rzędu 100 mln zł, od średniej 20 mln zł, małej 5 mln zł, a mikro- 2 mln zł. Oznacza to że przedsiębiorca będzie musiał zainwestować więcej niż na mocy poprzednich przepisów, w przypadku inwestycji na terenie objętym specjalną strefą ekonomiczną i mniej, jeśli będzie planował projekt poza tym obszarem.
Rozwój jakościowy
Oprócz tego od inwestorów (niezależnie od wielkości), którzy chcą ubiegać się o wsparcie publiczne, wymaga się też spełnienia kryteriów jakościowych. O co chodzi? Inwestycje mają być oceniane pod względem lokalizacji, przy czym preferowane są te na obszarach o wysokim bezrobociu. Poza tym premiowane mają być przedsięwzięcia stawiające na wysokokwalifikowane miejsca pracy, na rozwój swoich pracowników oraz współpracę ze szkołami w ramach szkolnictwa branżowego. Istotne będą również prace badawczo-rozwojowe, prowadzenie działalności w sektorach priorytetowych oraz eksport.
– Premiowane więc będą przedsięwzięcia mające wpływ na konkurencyjność i innowacyjność regionalnych gospodarek, a w konsekwencji na rozwój gospodarczy Polski. To m.in. transfer wiedzy, prowadzenie działalności B+R, rozwój klastrów, ale także zapewnienie korzystnych warunków dla pracowników, w tym tych wykraczających poza standardowe świadczenia z zakładowego funduszu świadczeń socjalnych – wymienia ekspert INVEST–PARK Business Mixer.
Dzięki temu na nowych inwestycjach mają zyskać słabiej rozwinięte gospodarczo tereny, które dotychczas nie potrafiły sprostać wymaganiom „dużych graczy” w sferze infrastrukturalnej czy dostępie do wykwalifikowanej siły roboczej. Poza tym dzięki temu, że są oferowane znaczne obniżki wymagań dla sektora małych i średnich przedsiębiorstw, umożliwia ona szerszy dostęp do pomocy publicznej dla tego rodzaju firm, które dotychczas były słabo reprezentowane na terenach SSE.
– Po pierwsze istotny staje się rozmiar i typ działalności przedsiębiorstwa. Jeżeli duży przedsiębiorca będzie chciał inwestować w nowe linie technologiczne, to inwestycja może wymagać dużych nakładów, zwłaszcza w regionach o niskiej stopie bezrobocia. Jeżeli jednak planuje rozwinięcie działalności badawczo-rozwojowej, to wymagany poziom inwestycji będzie obniżony aż o 95 proc. Niższe wymagania będą dotyczyły również przedsięwzięć MSP. Wszystko po to, by właśnie te firmy mogły dołączyć do grona przedsiębiorców korzystających ze wsparcia. Obawiamy się, tak jak i samorządy, iż projekty z sektora nowoczesnych usług dla biznesu w niektórych regionach mają mniejsze szanse na zaistnienie. Także dla młodych firm, które działają krócej niż dwa, trzy lata, spełnienie kryteriów jakościowych może być pewnym utrudnieniem – twierdzi Agata Jaroszewska z Słupskiej SSE.
Paweł Lulewicz, wiceprezes Pomorskiej Specjalnej Strefy Ekonomicznej, nie ma wątpliwości, że nowe zasady przyznawania ulg umożliwią skorzystanie ze zwolnień od podatku dochodowego większej liczbie małych i średnich przedsiębiorstw, które do tej pory nie dysponowały wystarczającym kapitałem, by inwestować w strefach.
W ocenie ekspertów z Pomorskiej SSE nowe przepisy nie powinny mimo to ograniczyć możliwości uzyskania wparcia przez duże firmy, które planując inwestycje, mogą przecież wybrać lokalizacje. Ich zdaniem nie należy również zapominać o większym dostępie dużych firm do pracowników na obszarach, na których kryteria jakościowe są niższe z uwagi na poziom bezrobocia.
Eksperci zwracają też uwagę, że można się ubiegać o pomoc na realizację projektów zarówno produkcyjnych, jak i usługowych. W odniesieniu do tej drugiej kategorii rozszerzono zakres działalności, która ma szansę być objęta zwolnieniem podatkowym. Znacznie niższym kryteriom ilościowym – tzn. określającym minimalną wartość nakładów inwestycyjnych – podlegają projekty związane z badaniami i rozwojem, a także z nowoczesnymi usługami dla biznesu. Wyjściowy poziom kosztów kwalifikowanych obniżono też dla mikro-, małych i średnich przedsiębiorstw w zakresie 80–98 proc.
Czas zwolnienia
Jedną z największych zalet Polskiej Strefy Inwestycji jest dłuższy okres zwolnienia podatkowego. Dotyczy to szczególnie projektów prowadzonych na obszarze Specjalnych Stref Ekonomicznych lub w regionie z najwyższą (50 proc.) intensywnością pomocy. Okres zwolnienia wynosi w tych przypadkach 15 lat, a zatem jest prawie dwukrotnie dłuższy niż ten przyznawany w ostatnim czasie w ramach SSE (8,5 roku).
Eksperci dodają, że dotychczasowe tereny objęte granicami specjalnych stref ekonomicznych zachowują swój status i będą funkcjonowały, zgodnie z wcześniejszymi założeniami do 2026 r. Tym samym wydane zezwolenia nie stracą na ważności. Nie znikają w związku z tym też spółki zarządzające SSE. Oprócz dotychczasowych zyskały nowe zadania do realizacji. Stały się głównym punktem kontaktu w regionie do obsługi inwestora, a także regionalnym koordynatorem udzielania pomocy publicznej w obszarze instrumentu zwolnień podatkowych. To oznacza, ze będą działały w konkretnym wytyczonym obszarze. To stworzy jasne zasady współpracy, zarówno dla samych stref, jak i dla samorządów oraz przedsiębiorców.
– Będzie wiadomo, gdzie i kto dla kogo jest partnerem do współpracy w ramach obsługi inwestorów i rozwoju społeczno-gospodarczego regionu – mówi Agata Jaroszewska.
Jeden punkt kontaktu dla inwestora zapewni więc kompleksową usługę, a także istotną pomoc w eliminacji barier inwestycyjnych.
Różnice między specjalnymi strefami ekonomicznymi a Polską Strefą Inwestycji
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu