Dziennik Gazeta Prawana logo

Usługi z dużym potencjałem i znikające z polskiego krajobrazu

26 listopada 2018

Kilka ostatnich lat przyniosło duże zmiany na biznesowej mapie. Widać wyraźnie, że niektóre branże już niedługo mogą zupełnie zniknąć z rynku. Inne zaczynają przeżywać renesans

Od 2011 r. zarejestrowano w Polsce 47 wypożyczalni kaset i płyt wideo, z czego w ostatnich trzech latach zaledwie trzy, a w tym samym czasie ich liczba skurczyła się o 465, czyli o prawie 20 proc. Dziś w oficjalnych rejestrach jest nieco ponad 1,8 tys. wypożyczalni – wynika z zestawienia przygotowanego dla DGP przez Bisnode Polska. To niejedyny rodzaj usług, który jest w odwrocie. Jego los podzielają też szewcy, których liczba spadła od 2011 r. o prawie 30 proc., punkty naprawy sprzętu elektronicznego – o 17 proc., czy punkty napraw zegarków i biżuterii, których łączna liczba spadła o 15 proc. To proces, który będzie postępował, i to w coraz szybszym tempie, co jest naturalną konsekwencją postępu technologicznego.

– Rozwój internetu spowodował, że działalność gospodarcza polegająca na wypożyczaniu kaset wideo oraz płyt CD i DVD straciła rację bytu niemal z roku na rok. Dzisiaj nie ma nie tylko wypożyczalni, ale także samych odtwarzaczy wideo. Wszystko można przechowywać w chmurze, bez fizycznych nośników – zauważa Tomasz Starzyk, analityk Bisnode Polska.

Nieopłacalne naprawy

Zmiany na rynku usług są w dużej mierze efektem spadków cen niektórych produktów. Dotyczy to zarówno urządzeń elektronicznych, jak i odzieży oraz obuwia, które stały się na tyle dostępne i tanie, że ich naprawianie nie ma sensu. Swój udział w zamieraniu warsztatów reperujących urządzenia RTV czy AGD mają sami ich producenci. Wielu ekspertów zwraca uwagę, że już na etapie projektowania wytwórcy zakładają ograniczoną żywotność sprzętu oraz że naprawa najważniejszych podzespołów będzie niemal tak samo kosztowna jak nowe urządzenie. Na przykład w telewizorach wymiana diod nie wchodzi już w grę. W razie awarii trzeba wymieniać całą matrycę, co podraża koszty usługi. – Do tego stopnia, że niekiedy przewyższa ona koszt zakupu nowego urządzenia. W naturalny więc sposób konsument decyduje się na kupno nowego urządzenia – tłumaczy Andrzej Zimny, właściciel serwisu w Warszawie.

Właściciele warsztatów wyliczają nawet, że jeżeli kwota naprawy przekracza 50 proc. wartości nowego urządzenia, to klienci z niej rezygnują. – Wyjątkiem są odkurzacze, których akurat w serwisach przybywa od momentu obniżania maksymalnej mocy nowych urządzeń przez UE, czyli od 2014 r. Najpierw zakazano tych o mocy większej niż 1600 W, a od 1 września 2017 r. – powyżej 900 W – tłumaczy Andrzej Zimny. I dodaje, że wiele osób wciąż nie może się przekonać do tego, że te nowe, choć mają słabszy ciąg, są równie skuteczne.

– Dlatego konsumenci naprawiają stare, tak długo jak tylko się da – podkreśla Andrzej Zimny.

Rzadziej niż dawniej oddajemy sprzęt do naprawy jeszcze z jednego powodu – postęp technologiczny powoduje, że chcemy jak najszybciej mieć urządzenia nowej generacji. Dlatego zmieniamy je po 6–7 latach, podczas gdy dawniej telewizory, pralki czy inne urządzenia wymieniane były po co najmniej kilkunastu latach użytkowania i często kilku naprawach, dopiero kiedy były całkowicie bezużyteczne.

Tego już nie uczą

Do sytuacji na rynku usług przyczyniła się też likwidacja wielu kierunków w szkołach zawodowych. Fachowców z roku na rok jest więc mniej. Dotyczy to też takich dziedzin, gdzie najczęściej zakład usługowy przechodził z ojca na syna.

– Dyrektorzy szkół stawiają na kształcenie w popularnych zawodach, takich jak mechanik, stolarz czy elektronik. Nic dziwnego, chcą mieć pełne klasy w roczniku. Efekt jest taki, że w liceach mamy 400 tys. uczniów, a w szkołach zawodowych nieco ponad 130 tys., z czego tylko połowę stanowią młodociani – tłumaczy Andrzej Stępnikowski, ekspert ds. oświaty zawodowej w Związku Rzemiosła Polskiego.

Potrzeby i moda

Czy to oznacza, że nie ma już przyszłości dla rzemieślników w Polsce. Zdaniem ekspertów jest wiele usług, które przez długi czas jeszcze nie wyginą. Nawet więcej, popyt na nie będzie się odradzał, czyniąc z nich bardzo dochodowy biznes. Już widać to w niektórych kategoriach.

Jak wynika z danych Bisnode Polska, renesans zaczynają przeżywać tapicerzy. Od 2011 r. ich liczba zwiększyła się o niemal pół tysiąca. Przybyło też punktów naprawy komputerów – o 11 proc. i sprzętu telekomunikacyjnego – o blisko 3 proc. – Prócz klasycznych punktów naprawy mebli powstaje bardzo wiele działalności związanych z renowacją mebli, w tym szczególnie z czyszczeniem tapicerek kanap i foteli – zauważa Tomasz Starzyk.

Polskie społeczeństwo nasyciło się już tym, co jest ogólnodostępne w sklepach. Zaczyna tęsknić za tym, co niepowtarzalne i nietuzinkowe. Sąd moda na stare meble, a co za tym idzie usługi przywracające im dawny blask. – Przekonany jestem, że w przyszłość odnotujemy też wzrost liczby przedsiębiorców specjalizujących się w naprawie i konserwacji zegarków oraz biżuterii. To wiąże się z tym, że Polacy kupują coraz więcej dobrych markowych zegarków, które od czasu do czasu wymagają konserwacji, renowacji, czyszczenia, ale niekiedy też naprawy – podkreśla Tomasz Starzyk.

Już można znaleźć w Polsce punkty, które swoje usługi oferują klientom z Niemiec czy Francji, czyszcząc i naprawiając dla nich stare zabytkowe zegary.

Specjalizacja w cenie

Ogromny wpływ w odbudowie niektórych zawodów, jak np. stolarz, ma specjalizacja. Przygotowanie produktu nieszablonowego, na zamówienie, pod konkretny wymiar. Ci, którzy się tego nauczą i zaproponują dobrą jakość, mogą liczyć nie tylko na przetrwanie, ale nawet na całkiem dobre miesięczne przychody, liczone w kilku czy nawet kilkunastu tysiącach na rękę.

– Zawód zegarmistrza nie jest jednym, który ma potencjał na odrodzenie. Myślę, że czeka to też krawców, szewców czy kapeluszników. Dla nich szansą jest narastająca moda na tworzenie grup rekonstrukcyjnych, zespołów tańca dawnego, orkiestr zawodowych strażaków, policjantów czy wojskowych. Wymaga to jednak nabycia doświadczenia i umiejętności w uszyciu kurtki mundurowej, spodni czy butów według krojów z XIX czy początku XX w.

Ale nie w taki sposób, by przypominała oryginalny strój z tamtego okresu. Musi też spełniać swoje funkcje – wyjaśnia Andrzej Stępnikowski. I dodaje, że uszycie kurtki mundurowej to koszt 800–1300 zł, spodni – 400–1400 zł, a fraka – ponad 1300 zł. Jeszcze więcej dostanie szewc za zrobienie butów z epoki. Oficerki z czasów Napoleona, kiedy nie było prawego i lewego buta, a każdy musiał być wygodny, będą kosztowały zamawiającego nawet ponad 2 tys. zł.

Już teraz zapotrzebowanie na tego rodzaju usługi jest ze strony co najmniej kilku tysięcy osób. A z każdym rokiem ich liczba rośnie. – W samej grupie rekonstrukcyjnej z czasów Napoleona działa 500 osób, z okresu międzywojennego kolejne 2 tys. Do tego dochodzą rycerze, których jest też około tysiąca – wylicza Andrzej Stępnikowski.

Strzał w dziesiątkę

Eksperci spodziewają się upowszechnienia zawodu rusznikarza. Po pierwsze ze względu na wspomniane grupy rekonstrukcyjne, a po drugie z powodu coraz większej popularności broni wśród Polaków. Zezwolenia na broń osobistą ma już ponad 45 tys. osób. Należy do nich około 50 tys. sztuk broni. Jeszcze więcej mamy w domach broni łowieckiej. Pozwolenia na jej posiadanie ma 122,4 tys. osób – mają 300 tys. sztuk. Trzecią pozycję zajmuje broń sportowa – 47,5 tys. sztuk w ramach 21,8 tys. pozwoleń. Oprócz tego Polacy mają jeszcze 6,7 tys. pozwoleń na broń kolekcjonerską (22,2 tys. sztuk), 1,7 tys. na pamiątkową, 297 na szkoleniową, 52 na broń do rekonstrukcji historycznych.

Zaskakującym zjawiskiem jest wzrost popytu na usługi zdunów, czyli specjalistów od pieców kaflowych. Powstał nawet cech, organizujący kształcenie w tym zawodzie.

Na rynku mają szansę przetrwać i dobrze zarabiać ci, którzy nie tylko postawią na jakość, ale też będą legitymować się stosownymi papierami. – Doświadczenie, umiejętności i znajomość branży to jest to, za co klienci są gotowi płacić. Do kogoś, kto nie przykłada się do swojej pracy, do tego nie ma wiedzy z danej dziedziny i nie wykonuje usługi solidnie, nikt ponownie nie przyjdzie. Co więcej, będzie odradzał taki punkt każdej napotkanej osobie – dodaje Andrzej Stępnikowski.

Liczba biznesów w poszczególnych rodzajach usług

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.