Wszyscy windykatorzy powinni mieć dostęp do bazy PESEL
Po aferze GetBacku rynek wróci do normy, ale będą na nim panowały nieco inne reguły gry – mówi DGP Krzysztof Borusowski
Jak wygląda rynek firm windykacyjnych po aferze GetBacku?
Jest ciekawie, ale to zaczęło się dziać już na przełomie 2017 i 2018 r. Wówczas coraz szerszym strumieniem zaczęły napływać sygnały, że sytuacja GetBacku może być inna od tej przedstawianej oficjalnie. To rozpoczęło falę zmian na rynku windykacyjnym i być może dokończy naturalną fazę jego konsolidacji. Od jakiegoś czasu małe firmy wchodzą do większych struktur. To jedna z bezpośrednich konsekwencji wyższych nakładów inwestycyjnych, jakie stają się niezbędne w naszej branży. Mam na myśli m.in. nakłady na zaawansowane technologie informatyczne, które są kluczowe dla efektywnej windykacji na dużą skalę. Bez nich nie da się skutecznie docierać do dłużników czy obsługiwać setek tysięcy mikrowierzytelności z takich sektorów jak telekomunikacja czy energetyka. Po sprawie GetBacku widzimy potrzebę wprowadzenia wymogu większej rzetelności sprawozdań finansowych. Uważam, że należałoby wypracować jednolite założenia praktyk księgowych, np. we współpracy z Konferencją Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce lub samorządem biegłych rewidentów i audytorów. Przykładowo, Best czy Kruk uznają znaczną część nakładów na zabezpieczanie wierzytelności w bieżące koszty operacyjne. Inne podmioty te koszty kapitalizują, czyli traktują jako inwestycję w daną wierzytelność i uznają dopiero w następnych okresach. Obie metody mają swoje uzasadnienie, ale dają nieporównywalne wyniki finansowe. W tym drugim przypadku zysk netto w latach ponoszenia znacznych nakładów może być istotnie wyższy.
Z punktu widzenia Best, jeśli ceny portfeli wierzytelności spadną, to będzie korzystna sytuacja, bo nie ma gracza, który je windował.
Ceny na przetargach spadają. Wciąż uważamy, że w stosunku do cyklu koniunkturalnego i sytuacji gospodarczej są one za wysokie. Banki i inne instytucje sprzedające portfele wierzytelności dopiero adaptują się do tej sytuacji. Wiele przetargów kończy się bez rozstrzygnięcia. Jak wiemy z doniesień medialnych, poziom zawyżania cen był ogromny. Skalę tego, jak różne były oczekiwania sprzedających wobec wewnętrznych wycen, zarówno instytucji finansowych, jak i firm windykacyjnych, obrazuje przykład jednego z dużych banków – różnica ta przekraczała 100 proc. Zakładamy, że ceny portfeli będą powoli wracały do realnej wartości. GetBack nie może się powtórzyć. Wnioski z tej historii powinny obejmować także skuteczną egzekucję i mądre stanowienie prawa.
Chodzi panu o skrócenie okresu przedawnień długów z 10 do 6 lat, które weszło w życie w tym roku?
Chodzi mi o wiele zmian w prawie, które mają wpływ na branżę: nową ustawę o wzmocnieniu nadzoru nad rynkiem i ochronie inwestorów, nową ustawę o komornikach, nowy okres przedawnienia długów, zapowiedzi dalszego zaostrzenia przepisów dotyczących windykacji. Ten cykl zaczął się od zmiany ustawy o EPU (ekonomiczne postępowanie upominawcze). Po kilku latach widać, że obecny system jest mniej wydolny niż poprzedni, za to znacznie bardziej pracochłonny, zarówno dla branży windykacyjnej, jak i sądów. Wcześniej lubelski sąd (EPU) przetwarzał setki tysięcy rekordów szybko, sprawnie i skutecznie. Parę przypadków nierzetelności mniejszych firm spowodowało, że ten system zmieniono w sposób nieuzasadniony. Teraz te setki tysięcy spraw wraz z na nowo rozbudowaną dokumentacją trafiają do sądów rejonowych w całym kraju. One nie są na to przygotowane. Dużo prościej byłoby skontrolować nierzetelne firmy i wyciągnąć wobec nich konsekwencje niż wywracać cały system do góry nogami. Zwłaszcza że w wyniku tych zmian to dłużnicy ponoszą większe koszty rozbudowanej biurokracji. W zakresie skrócenia przedawnienia – po pierwsze – firmy windykacyjne zabezpieczyły swoje wierzytelności w tym zakresie. Nie będą więc bezpośrednim adresatem zmian. Po drugie, nie zyskają zwykli dłużnicy, bo ich zobowiązania i tak zostały już w znacznej mierze „przeprocesowane” i zmiana okresu przedawnienia już ich nie obejmie.
Skoro nie jest pan entuzjastą obecnych przepisów, to jak powinny wyglądać zmiany? Bo one nie mogą być korzystne tylko dla firm windykacyjnych.
Na rynku musi panować równowaga. Państwo musi jednoznacznie usankcjonować system, w którym dłużnik powinien spłacać swoje zobowiązania, a nie rozszerzać furtki do uciekania przed nimi. Pierwsza ważna kwestia to możliwość dotarcia do dłużnika, czyli m.in. umożliwienie elektronicznego dostępu do bazy PESEL oraz rozwiązanie kwestii doręczeń korespondencji. Dzisiaj często nawet sąd nie jest w stanie skutecznie doręczyć pisma stronie. Kolejna rzecz to wdrożenie elektronicznych usprawnień procesów administracyjnych oraz sądowych, rejestru umów zawieranych elektronicznie, po ponowne udrożnienie procesu EPU, żeby sprawy trafiały do dedykowanego sądu, a nie do nieprzygotowanych i nieprzystosowanych na masową obsługę setek tysięcy spraw sądów rejonowych. Polacy powszechnie nie płacą nawet małych długów, bo system im na to pozwala. To nieakceptowalne. Zwyczajowo firmy windykacyjne odzyskują 30–40 proc. długów. Dlatego tak ważne jest wyposażenie ich w skuteczne narzędzia.
Dostęp GetBacku do bazy PESEL był zgodny z prawem, bo wynikał z decyzji szefa MSW.
Inne firmy takiego dostępu nie uzyskały. To złamanie podstaw wolnej konkurencji. Większość uczestników rynku została postawiona w dużo gorszej sytuacji. Firmy windykacyjne mają uzasadniony interes, by mieć dostęp do tej bazy, podobnie jak ponad 1700 komorników w całej Polsce. Jaki więc problem, by dać dostęp do tej bazy ok. 30 licencjonowanym, profesjonalnym podmiotom? Zapytanie o jeden adres w bazie PESEL kosztuje 31 zł, a cały proces jest realizowany w formie papierowej, tradycyjną pocztą. Wypełniamy wniosek, uzyskujemy podpisy odpowiednich osób reprezentujących fundusz sekurytyzacyjny, wkładamy do koperty i wysyłamy. Na odpowiedź czekamy od pięciu do sześciu miesięcy. W Skandynawii takie zapytanie to koszt kilkudziesięciokrotnie niższy. Udostępnienie bazy PESEL wszystkim licencjonowanym firmom windykacyjnym usprawniłoby obieg gospodarczy i pozwoliło na procesowanie zapytań masowo i szybko, a zatem i taniej.
To są bardzo wrażliwe dane i trudno będzie przekonać kogokolwiek, że dostęp do nich powinien być dla windykatorów swobodny.
Zgadzam się, ale można zabezpieczyć interes społeczny mądrym nadzorem. Już dziś jesteśmy mocno uregulowaną i nadzorowaną branżą. Działamy na podstawie licencji wydanej przez KNF, która może być zawieszona lub cofnięta. Firmy windykacyjne są poddawane kontrolom i audytom, również w zakresie ochrony danych osobowych.
Historia Best czy innych firm windykacyjnych pokazuje jednak, że bez bazy PESEL da się żyć, nawet jeśli konkurencja ją ma.
Żyć się da, ale czy to optymalne rozwiązanie? Mając bazę PESEL, GetBack poprawiał marże kosztem konkurencji. Ten, kto kupi dzisiaj GetBack, kupi też jego bazę, która nadal będzie funkcjonowała w legalnym obiegu gospodarczym.
Jakie wnioski dla branży windykacyjnej i regulatora płyną z dotychczasowych wydarzeń na rynku?
Przykładem dobrze działającego systemu jest Skandynawia, skąd pochodzą największe firmy windykacyjne w Europie. Na drugim biegunie znajduje się zupełnie rozregulowany rynek włoski, na którym nie powstała żadna większa międzynarodowa firma windykacyjna. W Skandynawii przeciętny poziom nieregularnych należności bankowych wynosi ok. 1 proc. udzielonych kredytów. We Włoszech przekracza 15 proc. We włoskim systemie bankowym jest 300 mld euro nieobsługiwanych kredytów. Przynosi to opłakane skutki gospodarcze i jest jedną z istotnych przyczyn obecnych problemów tego kraju. Polska powinna dążyć do modelu skandynawskiego. W interesie państwa leży, by windykacja była rzetelna, transparentna i skuteczna, bo tylko wtedy gospodarka może się zdrowo rozwijać. ©℗
fot. materiały prasowe
Krzysztof Borusowski, prezes firmy Best, jednego z największych windykatorów w Polsce
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu