Opóźnione płatności hamują inwestycje przedsiębiorstw
Skala wydatków małych i średnich firm byłaby większa, gdyby nie narastające zatory – wynika z najnowszych badań BIG InfoMonitor
Skłonność przedsiębiorców z sektora MSP do inwestycji rośnie, mimo że coraz więcej z nich spodziewa się pogorszenia nie tylko kondycji polskiej gospodarki, ale i sytuacji ekonomicznej własnej firmy – wynika z danych Instytutu Keralla Research, który co kwartał bada nastroje i decyzje zakupowe firm. Jeszcze trzy miesiące temu pesymistyczne widoki na przyszłość dotyczące biznesu miało 17 proc. z nich. Obecnie grupa sceptyków sięga już 21,6 proc.
– Przedsiębiorcy mają świadomość, że nic nie trwa wiecznie. Liczą jednak po cichu, że sytuacja nie zmieni się diametralnie. Dlatego wychodzą z założenia, że nie ma co zmieniać strategii działania, jeśli jest dobrze. Czas na reakcję przyjdzie, gdy będzie źle. Nie wstrzymują więc placów inwestycyjnych. Szczególnie że mają pieniądze do wydania – tłumaczy Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. I dodaje, że przedsiębiorcy z sektora MSP mogą sobie pozwolić na takie podejście. Nie są to bowiem duże przedsiębiorstwa o rozbudowanej strukturze. W razie dekoniunktury mogą szybko np. ograniczyć liczbę pracowników.
Firmy mogłyby inwestować więcej, gdyby nie to, że z kwartału na kwartał borykają się z coraz większymi zatorami płatniczymi. Blisko 60 proc. przedsiębiorców informuje, że w ostatnim półroczu ich kontrahenci opóźniali płatności o ponad 30 dni. 53,6 proc. badanych miało faktury przeterminowane nawet o ponad 60 dni. 47,4 proc. firm, u których występuje problem opóźnionych płatności, przyznaje, że ma trudności w regulowaniu własnych zobowiązań na czas.
Z najnowszych badań Instytutu Keralla Research dla BIG InfoMonitor wynika, że obecnie problem opóźnionych należności dotyczy już 90 proc. firm z sektora MSP. Przed rokiem ich odsetek był o ponad 22 pkt proc. mniejszy.
– Opóźnione rozliczenia pochłaniają czas, energię i pieniądze. Brak płatności przekłada się na problemy z płynnością finansową, a w zamian za płynność trzeba oddać pokaźną część zysków albo na dodatkowe finansowanie, albo np. na usługi faktoringowe. Jeśli skala opóźnień jest duża, to trudno w takich warunkach o nowe inwestycje – zauważa Sławomir Grzelczak, prezes BIG InfoMonitor. I dodaje, że firma, która nie jest pewna spływu należności, nie inwestuje, nie kupuje maszyn, nie zatrudnia pracowników.
63,2 proc. firm przyznaje się, że nie odzyskuje 100 proc. należności od swoich kontrahentów. Do tego co dziesiątej firmie nie udaje się windykować nawet 81–100 proc. zaległych płatności. Podobny odsetek firm podaje, że nieopłacone należności stanowią od 41 do 60 proc. wszystkich opóźnionych faktur.
Firmy przyznają, że na weryfikację kontrahentów i odzyskanie płatności nie mają zbyt dużo czasu. Ale też nie dopominają się zapłaty świadomie. – Obawiamy się, że przypominając kontrahentowi o płatności, narazimy się na utratę dobrych relacji z nim, a docelowo na brak kolejnych zleceń. Istniejemy bowiem dzięki współpracy z sieciami handlowymi – tłumaczy jeden z producentów makaronów.
W efekcie, jak zaznaczają eksperci od zatorów płatniczych, o płatnościach przypomina tylko 10,8 proc. mikro, małych i średnich firm, a biznesowe relacje z kontrahentem zachowuje 80 proc. z nich. – W Wielkiej Brytanii o swoje pieniądze upomina się aż 60 proc. W Polsce potrzebna jest całkowita zmiana świadomości w tym zakresie, zarówno po stronie wierzycieli, jak i dłużników – tłumaczy Alexander Beresford z Finiata.pl.
Jest kilka darmowych, albo niedrogich sposobów na to, żeby przypominać dłużnikowi o niezapłaconych fakturach. Najlepiej zacząć od monitów. Niektórzy robią to jeszcze przed terminem wymagalności faktury, przypominają, że termin się zbliża i że zależy im na uzyskaniu płatności. Jeżeli kontrahent nie płaci, warto do niego zadzwonić, wysłać e-mail, SMS. Później wysłać wezwanie do zapłaty z ostrzeżeniem o wpisie do biura informacji gospodarczej, jeśli płatność nie zostanie uregulowana w ciągu 30 dni. Alternatywą może być np. ubezpieczenie należności. Obecnie cena tego typu polisy to ok. 0,5 proc. wartości rocznego obrotu z danym kontrahentem. – Ubezpieczyciel wypłaci firmie odpowiednie odszkodowanie, które pozwoli utrzymać płynność finansową przedsiębiorcy, a przede wszystkim opłacić niezbędne podatki od towarów i usług – zauważa Łukasz Zoń, prezes Stowarzyszenia Polskich Brokerów Ubezpieczeniowych i Reasekuracyjnych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu