Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Restauracja bez szablonu

Restauracja bez szablonu
Fot. Robert Danieluk / Artlove.pl
25 marca 2019
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Sceneria jest dość oryginalna – po prawej mur cmentarza Powązkowskiego, po lewej nowoczesne gmachy nagradzanego budynku wydziału Rzeźby Akademii Sztuk Pięknych i zabytkowy ceglany budynek z początku XX w. należący teraz do Wydziału Sztuki Mediów. Za bramą na dziedzińcu restauracja Spokojna 15. Ulica też Spokojna, nr 15.

Do tego lokalu nie prowadzą żadne drogowskazy, nie ma nawet szyldu na bramie. Raczej nikt nie trafi tu przypadkiem, trzeba znać adres. Czy reklama nie jest potrzebna?

– Chyba za to nasi goście cenią nas najbardziej. Spokojna to tajemniczy ogród ukryty niemal w centrum miasta. Można do nas dojechać w 10 minut z samego Śródmieścia, a my jesteśmy z trzech stron otoczeni kilkusetletnim starodrzewem. To taka baśniowa, magiczna sceneria okraszona artystycznym klimatem Akademii Sztuk Pięknych, na terenie której się znajdujemy – odpowiada właściciel restauracji Marek Łaba, podkreślając, że ustronna lokalizacja, oddalona od skupisk ludzkich i ruchliwych szlaków komunikacyjnych w polaczeniu z historyczną scenerią stała się największym atutem Spokojnej 15.

– A to dlatego, że nasze miejsce zapewnia klientom bardzo dużą prywatność i goście to doceniają. Spotkania rodzinne i imprezy firmowe urządzają u nas politycy, artyści i dziennikarze. Chyba największe wrażenie zrobił na naszych gościach Kuba Wojewódzki, gdy wszedł do lokalu zapanowała nagle grobowa cisza i to go chyba spłoszyło. Ale zdarzyło mi się też kiedyś przyjechać na Spokojną w nocy i zobaczyć za konsoletą DJ-ską Marka Sierockiego, a innym razem przy jednym stole dyskutowali Ryszard Petru, Leszek Miller i Paweł Kukiz. Niektóre firmy od sześciu, siedmiu lat co roku świętują u nas od późnej wiosny do jesieni swoje sukcesy. Lokal przypadł też do gustu parom młodych. W sezonie letnim w naszym ogrodzie są urządzane huczne wesela i śluby w plenerze.

Szef lokalu wyjaśnia, że restauracja specjalizuje się w organizacji wydarzeń szytych na miarę. Nie ma jednego szablonu, przygotujemy przyjęcie weselne tak, jak to sobie państwo młodzi wymarzyli. Podobna otwartość towarzyszy wszystkim innym imprezom.

Restauracja ma dwie sale – jedna w murach budynku, druga przeszklona jak weranda, w dodatku z kominkiem dającym ciepło w chłodne dni. Do tego ogromny, 1000-m ogródek otwarty już od pierwszych dni wiosny do ostatnich dni jesieni. Imprezy weselne mogą pomieścić ponad 150 osób. W największej imprezie firmowej – był to koncert – wzięło udział 950 uczestników. To jednak rekord, na ogół wydarzenia korporacyjne skupiają do 350 osób. Na co dzień najwięcej osób przychodzi tu w porze lunchu, kiedy sale wypełniają profesorowie i studenci Akademii Sztuk Pięknych oraz pracownicy pobliskich biurowców. Wieczory to czas na romantyczne kolacje, ale też spotkania w większym gronie przy piwie i świetnej, nagradzanej w rankingach, pizzy.

– Spokojna faktycznie żyje imprezami, ale przede wszystkim chcemy tworzyć miejsce, w którym sami czujemy się dobrze. Na 10-lecie istnienia zrobiliśmy sobie prezent i zainstalowaliśmy na werandzie prawdziwy kominek. Poszerzyliśmy również ofertę o wybór piw kraftowych i tu pozwoliśmy sobie na mały regionalizm, będziemy sprzedawać przede wszystkim te z warszawskich browarów, takich jak browar Karuzela. Część dań w karcie to efekt naszych podróży, podajemy to, co sami jedliśmy i to, co nam smakowało, np. kawę z Wietnamu. Dania wegańskie powstały zainspirowane kuchnią Dalekiego i Bliskiego Wschodu – dodaje gospodarz.

Jednak, kiedy mówi się o kuchni na Spokojnej, nie można pominąć jednej z największych specjalności, czyli pizzy. – Nasz przepis na ciasto i sama procedura przygotowywania jest unikatowa i dlatego smak naszych placków jest niepowtarzalny!

– Mimo 10 lat doświadczeń staramy się tworzyć domową atmosferę, każdego klienta traktujemy indywidualnie. Duża w tym zasługa naszych stałych pracowników, przede wszystkim naszej menedżer Agaty i kucharzy Damiana i Mirosława, którzy pracują u nas prawie od początku – opowiada Marek Łaba i podkreśla, że choć trzon pracowników jest stały, są to ludzie, którzy współtworzyli charakter i atmosferę lokalu, to także tę restaurację dotyka problem, z którym boryka się cała branża – brak ludzi do pracy. Rodzinną firmę prowadzi wraz z żoną. On jest z wykształcenia prawnikiem, a żona Dorota – anglistką.

Partner

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.