Dziennik Gazeta Prawana logo

LOT za przykładem Europy uziemia boeingi 737 MAX

12 marca 2019

Po ostatniej katastrofie boeinga 737 MAX linii Ethiopian Airlines, w której zginęło 157 osób, także nasz narodowy przewoźnik zdecydował się na wstrzymanie rejsów tymi samolotami. – Połączenia w miarę dostępności floty będą realizowane innymi typami samolotów. Będziemy informować o ewentualnych zmianach w rozkładzie – poinformował rzecznik LOT-u Adrian Kubicki. Przewoźnik ma pięć MAX-ów, które obsługiwały m.in. połączenia do Londynu, Paryża czy Amsterdamu. Wyłączenie maszyn spowoduje spore zamieszanie w siatce przewoźnika. Spółka zapowiada, że zamierza zawrzeć krótkoterminowe umowy na leasing dodatkowych samolotów. Nie jest jednak wykluczone, że do czasu znalezienia zastępczych maszyn niektóre rejsy trzeba będzie odwołać.

Na razie na oficjalne zawieszanie lotów MAX-ami nie zdecydował się polski przewoźnik czarterowy Enter Air. Jego wiceprezes Andrzej Kobielski mówił DGP w poniedziałek, że spółka jest w kontakcie z producentem. Wczoraj od przedstawiciela linii usłyszeliśmy, że w czasie najbliższych dni nie planuje ona jednak rejsów tymi maszynami. Zresztą to i tak nie byłoby możliwe, bo we wtorek wieczorem Urząd Lotnictwa Cywilnego zamknął polską przestrzeń powietrzną dla MAX-ów. Zakaz obowiązuje do odwołania. Kilka godzin wcześniej inne agencje lotnicze w Europie, m.in. w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Francji i Irlandii, również zakazały lotów tymi maszynami nad swoim terytorium. Uziemili je także m.in. przewoźnicy w Chinach, Singapurze, Meksyku, Argentynie czy Brazylii.

Niedzielna katastrofa boeinga 737 MAX była drugą awarią tego typu maszyny w ciągu niespełna pięciu miesięcy. Do poprzedniego wypadku doszło pod koniec października. Rozbił się wówczas samolot należący do indonezyjskich linii Lion Air. Zginęło 189 osób. Według wstępnej analizy zawiódł system kontroli lotów, który ma obniżać nos samolotu w razie niebezpieczeństwa utraty siły nośnej przez skrzydła. Okazało się jednak, że komputer zbierał fałszywe informacje z czujników zamontowanych na kadłubie. Do katastrofy mieli także przyczynić się piloci, którzy w porę nie wyłączyli błędnie działających urządzeń i nie przeszli na ręcznie sterowanie.

Boeing na razie zapowiedział zmiany w oprogramowaniu tych samolotów.

Dla LOT-u to kolejne kłopoty z samolotami tego producenta. W tym roku musiał wycofywać z ruchu niektóre długodystansowe boeingi 787, czyli dreamlinery. Powodem była konieczność sprawdzenia silników Rolls-Royce’a, w których wcześniej wykry to wadę. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.