Dziennik Gazeta Prawana logo

Lubię budować od podstaw

Lubię budować od podstaw
nieznane / fot. mat. prasowe
25 lutego 2019

To, co dziś robię, jest moją prawdziwą pasją. Nowe technologie, dynamiczny rozwój, praca z ludźmi to mnie pasjonuje i pochłania – mówi Agnieszka Świerszcz, CEO DHL Parcel Polska

Zarządza pani ponad 6 tys. pracowników i kurierów pracujących w 41 jednostkach DHL Parcel na terenie całego kraju. Ale początki pani kariery nie były związane z logistyką?

Nie. Z wykształcenia jestem technologiem żywności. Ukończyłam studia na Wydziale Technologii Żywności i Żywienia Człowieka Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, studiowałam też coaching profesjonalny na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie. Drogę zawodową rozpoczęłam zgodnie z wykształceniem, jako kierownik produkcji w Bahlsen. Pracowałam w produkującej słone przekąski fabryce pod Oławą i ta praca bardzo mi odpowiadała. Czułam jednak, że moje możliwości rozwoju zawodowego kurczą się, że potrzebuję nowych wyzwań. Headhunter, który w 2000 r. mnie odnalazł, trafił na podatny grunt. Zaproponował zmianę na zupełnie coś nowego – pracę w DHL (wówczas jeszcze Servisco). Oferta wydała mi się interesująca, postanowiłam spróbować i od tego czasu moja droga zawodowa związała się z logistyką.

Co panią skłoniło do tak radykalnej zmiany?

Potrzebowałam nowych wyzwań, zmiany miejsca i chciałam zbudować coś nowego od podstaw. A wówczas to DHL budował nowe huby – sortownie w Poznaniu, Zabrzu i Warszawie. Zostałam kierownikiem jednej z nich. Po sześciu latach otrzymałam propozycję objęcia stanowiska dyrektora centralnego hubu w Warszawie. Kiedy po pewnym czasie połączono trzy huby w Warszawie, Poznaniu i Zabrzu, firma potrzebowała kogoś, kto będzie zarządzał tymi trzema jednostkami oraz pracą 1,5 tys. ludzi. Wraz z dalszym rozwojem spółki objęłam stanowisko dyrektora ds. operacji. Jak widać firma zapewniła mi duże możliwości rozwoju. Dziś jako CEO DHL Parcel Polska podejmuję decyzje strategiczne, mające wpływ na to, co dzieje się w firmie, oraz na kierunki jej rozwoju.

Brak kierunkowego wykształcenia nie przeszkadza pani w pracy?

Nie, jestem żywym dowodem na to, że życie przynosi niespodzianki i wcale nie trzeba pracować zgodne z kierunkiem wykształcenia. Dziś to, co robię, jest moją prawdziwą pasją. Tym bardziej że cały czas tworzę coś nowego. Nowe technologie, dynamiczny rozwój, praca z ludźmi, to mnie pasjonuje i pochłania. A najważniejsze, że spotkałam wielu naprawdę wspaniałych ludzi, którzy mnie wspierali w karierze i od których mogłam się wiele nauczyć.

A to, że jest pani kobietą w uważanej za męską branży?

Początki były trudne. Kiedy pojechałam na miesięczne szkolenie w Niemczech jako jedyna kobieta w grupie 50 mężczyzn, odczuwałam pewien niepokój – co ja tu robię, jak się odnajdę? Ale uczyłam się, coraz lepiej poznawałam przyszłą pracę i moje wahania słabły. Faktem jest jednak, że gdy zostałam kierownikiem operacyjnym w hubie, nie było to zwyczajne. Większość tego rodzaju stanowisk zajmowali w tamtym czasie mężczyźni.

Czy według pani istnieje kobiecy, odmienny od męskiego styl zarządzania?

Nie jestem zwolenniczką takich podziałów. Myślę, że płeć nie ma znaczenia, tylko wiedza, umiejętności i predyspozycje. Według mnie są po prostu elementy, które powinny charakteryzować dobry styl zarządzania. Dla mnie bardzo ważne jest budowanie relacji, partnerstwo i szczera komunikacja. Zależy mi, żeby ludzie, którzy budują codziennie pozycję tej firmy i pracują na jej wizerunek, czerpali z tego satysfakcję. Myślę, że sposób zarządzania jest raczej determinowany przez cechy charakteru i osobowość danego człowieka, a nie jego płeć.

Zdarzyły się pani sytuacje kryzysowe?

Lubię zmiany, a zdarzające się sytuacje kryzysowe traktuję zawsze jak nowe wyzwania. Tak jak podczas zimy w 2006 roku, kiedy z powodu silnych opadów śniegu musieliśmy zamknąć centralny hub w Warszawie, ponieważ jego dach był zbyt mocno obciążony. Musieliśmy wtedy przeorganizować cały system operacyjny obsługi przesyłek. Albo w okresie przedświątecznym, kiedy liczba paczek wzrasta o 40 proc., a w szczytowych momentach nawet o 70 proc. Już w połowie roku przygotowujemy się do szczytu paczkowego, opracowujemy plany zatrudnienia dodatkowych pracowników i sprawdzamy, czy nasze systemy działają prawidłowo. Dzięki temu w czasie szczytu paczkowego jesteśmy dobrze przygotowani, ale niespodzianki się zdarzają.

Wspiera pani kobiety na drodze kariery?

W DHL Parcel pracuje dużo kobiet i bardzo wiele z nich zajmuje stanowiska menedżerskie. Prężnie działa u nas projekt „Liderki w Logistyce”, do którego należę i bardzo chętnie dzielę się swoimi doświadczeniami. Ale w równym stopniu wspieram rozwój kobiet, jak i mężczyzn. Kobiety na pewno gorąco zachęcam do polubienia się z branżą logistyczną i pracy w DHL Parcel. Zwłaszcza dzisiaj, gdy logistyka jest tak mocno sprzężona z rynkiem e-commerce, który jest bliski i dobrze znany wszystkim. Kobiety ze swoją intuicją potrafią znakomicie określić potrzeby tego rynku. My z kolei, odpowiadając na te potrzeby, tworzymy coraz to nowe rozwiązania, oferując nie tylko opcję kuriera do drzwi, ale także możliwości odbioru zakupów w punktach partnerskich DHL w całej Polsce. Ta opcja cieszy się coraz większym zainteresowaniem, ponieważ klienci cenią sobie czas i możliwość decydowania, do tego w jednym miejscu mogą załatwić różne sprawy, odebrać paczkę i zrobić zakupy. To świetne rozwiązanie dla osób zapracowanych.

Jest pani na pewno bardzo zajętą kobietą. Jak łączy pani pracę zawodową z rolą matki, żony?

Jak każdy. Moim zdaniem zawsze najważniejsze jest ustalenie sobie priorytetów. Rodzina daje mi dużo energii i z niej czerpię siłę. I to działa również w drugą stronę, wspieramy się nawzajem. Poza tym zawsze śmieję się, że nie ma lepszej firmy do zarządzania niż rodzina.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.