Dziennik Gazeta Prawana logo

Nie jesteśmy mistrzami wpływu

22 stycznia 2019

Trwa poszukiwanie miejsca na polskie centrum lobbingowe w Brukseli. Przedsiębiorcy pytają, ile ten pomysł będzie kosztował

Zgodnie z rządowym pomysłem w stolicy Belgii ma powstać centrum lobbingowe, roboczo nazywane Business House Polska. Trwa poszukiwanie powierzchni biurowej do wynajęcia. Organizatorem tej inicjatywy jest Giełda Papierów Wartościowych. Obok spółek Skarbu Państwa, z których budżetu ma być finansowane przedsięwzięcie, do projektu zostaną zaproszeni również drobni przedsiębiorcy.

– Czy wezmą w nim udział, to będzie zależało od nich – wyjaśnia nasz rozmówca zbliżony do organizatora przedsięwzięcia. Pojawił się pomysł, by mali przedsiębiorcy nie musieli płacić za podstawowe usługi. Udostępnienie miejsca do pracy i sprzętu ma być darmowe. Ale jeśli zechcą lobbować w Brukseli, będą musieli zapłacić za „kompleksową usługę”. Według naszego źródła otwarcie centrum lobbingowego to kwestia kilku miesięcy.

Sektor prywatny czeka na szczegóły. Przedsiębiorcy przyznają, że obecnie ich interesy są słabo reprezentowane w Brukseli.

Potwierdzają to statystyki. Jak wynika z rejestru prowadzonego przez Komisję Europejską, w UE lobbing prowadzi 225 polskich podmiotów, z czego tylko 20 ma biuro w Brukseli. Belgia, która wiedzie prym w zestawieniu, ma zarejestrowanych ponad 2100 podmiotów. Niemcy są na drugim miejscu – prawie 1500 lobbystów w UE, z czego 307 ma biura w Brukseli. Trzecia jest Wielka Brytania z 1150 podmiotami, z czego 170 działa w stolicy.

Problem z reprezentacją naszego biznesu w Brukseli jest na tyle duży, że czasem instytucje UE same szukają polskiego głosu, ale nie mogą go znaleźć. – Business House Polska ma zachęcić przedsiębiorców do przyjazdu do Brukseli i zabiegania o swoje interesy – mówi nasz rozmówca.

Szczególnie słabo reprezentowany w Brukseli jest mały biznes. Zdaniem Macieja Ptaszyńskiego, dyrektora Polskiej Izby Handlu, wynika to z kilku powodów. Po pierwsze, firmy nie mają świadomości, jak jest to ważne. Po drugie, nie mają tam swoich przedstawicieli. Po trzecie, jeśli już bywają w Brukseli, to za pośrednictwem organizacji, które zrzeszają też dużych graczy i na ich rzecz przede wszystkim działają.

– Dlatego inicjatywa jest słuszna. Szczególnie że przepisy, które są uchwalane, dotykają bezpośrednio ich, a jeśli nie, to jak pokazuje doświadczenie, nieraz wpłynęły na ich działanie – dodaje Maciej Ptaszyński.

Przedsiębiorcy zastanawiają się, czy stać ich na lobbing w Brukseli. Ich rentowność z reguły nie jest wysoka, oscyluje w najlepszym razie w okolicy kilku procent. Nie stać ich, by wydawać kilka czy kilkanaście tysięcy złotych rocznie na coś, co nie będzie bezpośrednio przekładało się na ich działalność, a przynajmniej nie będzie wprost widoczne w biznesie.

– To tak jak z armią, na którą trzeba płacić co roku, ale okazuje się niezbędna, kiedy wydarza się kryzys – komentuje Maciej Ptaszyński. Jego zdaniem w finansowaniu takiego biura przydałaby się pomoc – rządowa lub samorządowa. – Podobna inicjatywa, tylko że niewyspecjalizowana, w przedsiębiorczości istnieje. Samorządy zrzucają się na utrzymanie Biura Dom Polski Wschodniej – dodaje.

– Jeśli miałby być to Dom Polski, w którym pracowałoby kilku wyznaczonych przez rząd urzędników, to powątpiewam w skuteczność tego rozwiązania. Obawiam się, że parę osób nie ogarnie zmian regulacyjnych, szykowanych we wszystkich branżach. Uważam, że lobbing w Brukseli jest nam potrzebny, i to większy niż teraz. Potrzebują go zarówno duże, jak i mniejsze firmy. Choć nie ukrywam, że ci mniejsi są na pewno tego mniej świadomi. W Brukseli na lobbing idzie ok. 1,8 mld euro rocznie. Polska wydaje ok. 1 proc. tej kwoty – komentuje Maciej Wroński, prezes Związku Pracodawców „Transport i Logistyka Polska”.

Zatem Dom Polski jak najbardziej, ale np. jako obiekt, który wynajmowałby powierzchnie organizacjom reprezentującym poszczególne branże. – My dostarczalibyśmy specjalistów, którzy działaliby na miejscu na rzecz sektora. Rząd wsparłby nas finansowo tak w wynajęciu lokalu na biuro, jak i opłaceniu etatu eksperta. W tej chwili nie stać nas na utrzymywanie naszego przedstawiciela w Brukseli – dodaje Wroński. ©

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.