Dziennik Gazeta Prawana logo

Kto wygra bitwę o czarterowe niebo? Do walki włączył się nawet LOT

2 stycznia 2019

Po upadku linii Small Planet trzech innych największych graczy sprawnie zagospodarowało lukę. W 2019 r. najbardziej wzmocni się polski Enter Air

Jeszcze w 2017 r. polski oddział linii Small Planet z wynikiem 1,22 mln pasażerów miał największy udział w przewozach czarterowych w naszym kraju. Polska spółka córka litewskich linii zniknęła z lotnisk w listopadzie. Zapowiadana jesienią restrukturyzacja nie przyniosła skutków. Firma jest w upadłości, podobnie jak oddziały Small Planet w innych krajach – na Litwie, w Niemczech i Kambodży.

Przewoźnik wpadł w kłopoty na początku 2018 r. Zaczęło się od opóźnienia w dostawie jednego z samolotów, potem doszły problemy techniczne kilku innych maszyn. Przez to nie wykonano części połączeń lub realizowano je z opóźnieniem. A to skutkowało falą wniosków o odszkodowania od pasażerów.

– Kłopoty przewoźnika były spowodowane błędami w zarządzaniu, np. niedopilnowaniem sprawności technicznej maszyn. Do upadłości całej grupy doprowadziły przede wszystkim problemy litewskiej spółki matki – mówi Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Biura podróży, które współpracowały ze Small Planet, przyznają, że z upadłością przewoźnika liczyły się już podczas ostatniego sezonu letniego. Wskazywały na to coraz większe kłopoty przewoźnika z realizowaniem na czas przelotów. Twierdzą, że podobne problemy – choć na mniejszą skalę – występowały już w poprzednim sezonie.

– Dlatego z szukaniem zastępstwa nie czekaliśmy do ostatniej chwili. Znalezienie alternatywy nie było jednak łatwe. Small Planet był przecież w gronie liderów pod względem liczby pasażerów – wyjaśnia Marcin Małysz, dyrektor ds. organizacyjnych w Exim Tours. Dodaje, że w ostatnich tygodniach udało się wreszcie zabezpieczyć wszystkie operacje lotnicze na 2019 r.

Nowych przewoźników znalazły też inne duże biura podróży, w tym Itaka. – Było to możliwe, bo Ryanair Sun, czyli polska spółka Ryanaira, zdecydował się zwiększyć liczbę samolotów w swoim portfolio, podobnie zresztą jak Enter Air i Travel Service. To dzięki nim udało się zagospodarować lukę po Small Planet – podkreśla Piotr Henicz, wiceprezes Itaki.

Nieco kłopotów mają mniejsze biura podróży, które niemal całą siatkę połączeń oparły na Small Planet. Nie sprzyja im fakt, że najwięksi touroperatorzy zagarnęli wszystkie samoloty z rynku przewoźników czarterowych.

– Oznacza to, że musimy prosić się o miejsca w samolotach u innych największych biur. A ci w związku z zaistniałą sytuacją nie są chętni do współpracy. Mamy jednak nadzieję, że nie skończy się to dla nas koniecznością ograniczenia oferty na lato – tłumaczy właściciel jednego z biur podróży na Śląsku.

Po upadłości Small Planet odnotowano kilkuprocentowy wzrost cen biletów. – Podwyżki to też zasługa umocnienia się dolara, którym płaci się za paliwo lotnicze. Dziś trzeba za niego płacić o 30 groszy więcej niż przed rokiem – mówi Piotr Henicz.

Upadłość Small Planet oznacza dla turystów pogodzenie się z tym, że nie dostaną od linii odszkodowań za opóźnione loty. I to mimo wygranych w sądach spraw.

– W 2018 r. złożyłem przeciwko liniom lotniczym około 1,5 tys. pozwów, z czego kilkaset dotyczyło litewskiej linii. W sumie jest ona winna moim klientom ok. 900 tys. euro odszkodowania. Pod koniec roku wygrałem kilkadziesiąt spraw przeciwko Small Planet. Z powodu sytuacji finansowej przewoźnika moi klienci nie mają jednak co liczyć na wypłatę zasądzonych im pieniędzy – tłumaczy Eryk Bogdas, specjalizujący się w sprawach o wypłatę odszkodowań od przewoźników.

Według prognoz ekspertów rynek przewozów czarterowych w najbliższych miesiącach będzie się dynamicznie rozwijał. A to daje duże możliwości przewoźnikom, którzy utrzymali się na powierzchni. – On rośnie, bo Polacy coraz chętniej korzystają z usług biur podróży. Na wycieczki lata się już nie tylko w wakacje, ale przez cały rok – mówi Adrian Furgalski.

Po upadłości Small Planet można się spodziewać, że pierwsze miejsce w tym segmencie będzie miał teraz Enter Air, czyli największy prywatny polski przewoźnik lotniczy. Dotychczas obie linie szły łeb w łeb. W statystykach Small Planet (z 30-proc. udziałem w rynku) nieco wyprzedzał linie Enter Air, ale można powiedzieć, że faktycznie to właśnie ten ostatni dzierżyły palmę pierwszeństwa, bo rejsy z warszawskiego Okęcia były klasyfikowane jako rozkładowe.

Działający od prawie dziewięciu lat Enter Air z roku na rok wzmacnia swoją pozycję. Teraz ma już 19 samolotów w pięciu bazach w Polsce. Grzegorz Polaniecki, prezes linii, zdradza DGP, że tuż przed letnim szczytem liczba maszyn wzrośnie do 25. We flocie będą już dwa boeingi 737 MAX, czyli najnowsze, bardziej oszczędne samoloty z amerykańskiej fabryki. Jednocześnie Polaniecki przekonuje, że upadłość Small Planet nie zmieniła planów jego firmy.

Coraz mocniej obecny na rynku przewozów czarterowych w Polsce chce być także znany dotychczas z tanich lotów Ryanair. Od zeszłego roku działa w naszym kraju polski oddział irlandzkiego giganta – spółka Rynair Sun. Obsługuje ona rejsy czarterowe dla biur turystycznych, ale dodatkowo w tym roku ma przejąć także regularne połączenia do Polski. Od kilkunastu lat kolejnym mocnym graczem na rynku czarterów jest czeski Travel Service.

Swoją rolę chce zwiększać także LOT. Zdecydował, że mniej wykorzystane zimą na regularnych trasach długo dystansowe dreamlinery będą wozić turystów. Dla biur podróży realizują m.in. połączenia na Kubę, do Brazylii czy Meksyku. LOT zdecydował się też przejąć od Small Planet załogi. Dotychczas przeszło 10 pilotów i 30 pracowników personelu pokładowego. ©

Rynek przewozów czarterowych będzie dynamicznie się rozwijał

Rynek czarterowy

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.