Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Czy inflacja zawsze jest zła i dlaczego nie

18 sierpnia 2020
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

W ysoki wzrost cen to najprostszy sposób na erozję długu publicznego. Co najmniej raz w historii to zadziałało – po II wojnie światowej, gdy Zachód musiał uporać się z gigantycznymi kosztami wojny i odbudowy po niej.

Teraz, gdy dług rośnie do bezprecedensowych poziomów, bo większość krajów próbuje osłabić uderzenie pandemii, pompując miliardy w pakiety pomocowe dla przedsiębiorstw, analogie do wojennych czasów nasuwają się same. Zresztą nie brakuje ich od samego początku zmagań z COVID-19. Już w połowie marca premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson mówił, że jego rząd „musi działać jak każdy rząd w czasach wojny” i robić wszystko, by ratować gospodarkę, a tacy ekonomiści, jak Kenneth Rogoff czy Olivier Blanchard słowa „wojna” używali bardzo często. Obaj nawiązywali do wizji rekordowo rozdętych deficytów budżetowych i gigantycznego poziomu długu, z czym zapewne trzeba będzie się mierzyć w kolejnych latach. Dodawali jednak przy tym, żeby nie marudzić, bo sytuacja jest wyjątkowa.

Skoro tak, to może obawy o nadmiernie wysoką inflację w Polsce, jakie tu i ówdzie przebijają się w polskich mediach, są niepotrzebne? Inflacja bazowa w lipcu była najwyższa od niemal dwóch lat, w porównaniu do innych krajów europejskich wzrost cen w Polsce jest jednym z najszybszych. Może nie ma o co kruszyć kopii, skoro sama inflacja może pomóc w zmierzeniu się z długiem?

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.