Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

W kwietniu uniknęliśmy wielkiej fali zwolnień

12 maja 2020
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Według wojewódzkich urzędów pracy firmy zgłosiły chęć rozstania się w formie zwolnień grupowych z ponad 10 tys. pracowników. To co prawda o prawie 3 tys. więcej niż w marcu, jednak trudno mówić o katastrofie, biorąc pod uwagę fakt, że aktywnych zawodowo jest ok. 16 mln Polaków. Te dane oznaczają, że w ciągu półtora miesiąca zawieszenia gospodarki narażonych na utratę pracy w ten sposób jest ok. dwóch trzecich liczby osób, które objęły zwolnienia grupowe w całym ubiegłym roku.

Obecne dane z WUP-ów mogą jednak nastrajać optymistycznie. – Na razie nie następuje w Polsce gwałtowny skok bezrobocia, choć taki pesymistyczny scenariusz wydawał się prawdopodobny. Spływające informacje dają nadzieję, że sytuacja nie musi być dramatyczna – mówi Andrzej Kubisiak, ekspert rynku pracy i wicedyrektor Polskiego Instytutu Ekonomicznego (PIE).

Analitycy tłumaczą, że na obecną sytuację na rynku pracy złożyło się kilka czynników. Paradoksalnie, częściowo korzystnie zadziałało zawieszenie gospodarki – zamknięto szkoły, a Zakład Ubezpieczeń Społecznych poprzez zasiłki opiekuńcze przejął opłacanie części etatów. Przywrócenie zajęć być może wymusi redukcje. – Nie ma możliwości zwolnienia pracowników przebywających na zasiłku, poza tym ich płace nie obciążają budżetów firm. A mowa tu o liczbie ok. 2–3 mln osób. Nie wiadomo, jak zachowają się pracodawcy po ich powrocie na listy płac – podkreśla ekspert PIE.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.