Kryzys u bram. Wszyscy czekają, co zrobi rząd
Ekonomiści coraz bardziej zdecydowanie tną prognozy wzrostu gospodarczego. Nikt nie przewiduje recesji, ale wiele zależy od tego, jak silny będzie impuls budżetowy w walce z epidemią
Epidemia uderzyła już w polską gospodarkę. Ekonomiści próbują zarysować, jaki scenariusz nas czeka. Na razie gwałtownie obniżają prognozy. Radzą jednak, by nie przywiązywać się do podawanych dziś liczb, bo nie da się ocenić, jak długo potrwa opanowanie rozprzestrzeniania się wirusa ani jak gospodarcze pakiety antykryzysowe pomogą aktywności gospodarczej. Wiele zależy od tego, jak długo potrwa epidemia i ograniczenia w ruchu.
Obniżona do 1,6 proc. PKB prognoza wzrostu naszej gospodarki autorstwa ekspertów mBanku na ten rok do wczoraj była najbardziej pesymistycznym obrazem rozwoju sytuacji. Niżej dynamikę wzrostu widzą już jednak kolejne banki. Credit Agricole spodziewa się, że w tym roku PKB urośnie o 1,2 proc., a Bank Handlowy mówi o 0,9 proc.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.