Wielki problem z małym bankiem
Komisja Nadzoru Finansowego od ponad roku toleruje funkcjonowanie banku spółdzielczego* z ujemnymi kapitałami i przerzuca problem na Bankowy Fundusz Gwarancyjny. Ten zaś nie widzi interesu publicznego w jego ratowaniu.
– Jeśli bank upadnie, to do KNF lub BFG zapuka prokurator i będzie sprawdzał, jak urzędnicy wywiązali się ze swoich obowiązków. Za zbyt późne wprowadzenie zarządcy komisarycznego w SKOK Wołomin zarzuty mają poprzedni szefowie komisji – mówi jeden z naszych informatorów. Ale między instytucjami trwa pat.
Na koniec 2018 r. podmiot, o którym mowa, miał blisko 300 mln zł depozytów i prowadził rachunki oszczędnościowe dla 6,5 tys. osób oraz 1,5 tys. firm i samorządów. Jego sytuacja była jednak fatalna – wykazał ujemne kapitały własne na kwotę niemal 40 mln zł i miał blisko 55 mln zł skumulowanej straty. Współczynnik wypłacalności spadł do minus 28,6 proc. przy wymaganych przepisami plus 8 proc. To zaś oznacza, że KNF dawno powinna była zawiesić działalność banku, wprowadzić tam komisarza lub złożyć do sądu wniosek o upadłość. W urzędzie traktują to jednak jako ostateczność i wierzą, że bank da się jeszcze uratować.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.