Byle do wiosny i zniesienia pandemicznych restrykcji
Zamknięcie galerii handlowych w styczniu uderzyło w sprzedaż detaliczną. Ale przemysł znów sobie nieźle poradził
Słodko-gorzkie dane z gospodarki na otwarciu roku: lockdown, jaki obowiązywał do 1 lutego, mocno sponiewierał niektórych handlowców, ale zagraniczny popyt nie wygasł wraz z brexitem (czego się obawiano), co podtrzymało dobrą koniunkturę w firmach przemysłowych. W liczbach wygląda to tak, że sprzedaż detaliczna spadła o 6 proc. w porównaniu ze styczniem 2020 r. (mocniej niż oczekiwali ekonomiści), ale produkcja przemysłowa wzrosła o 0,9 proc. (bardziej niż się spodziewano). W ten sposób dane GUS, publikowane pod koniec poprzedniego tygodnia, potwierdziły kontynuację trendów, które znamy co najmniej od drugiej połowy października. Od momentu, gdy zaczęła się u nas druga fala pandemii, gospodarce szkodzą przede wszystkim administracyjnie wprowadzane ograniczenia (jak w handlu i usługach), które mają zmniejszyć mobilność społeczną. Tam, gdzie ich nie ma – jak w handlu zagranicznym i produkcji – koniunktura ma się lepiej.
Buzuje pod przykrywką
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.