Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

NBP nie mówi „nie”. Na tym etapie to i tak bardzo dużo

10 lutego 2021
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

N a r odowy Bank Polski zmienił zdanie: po tym, jak grupa banków zwróciła się do niego wprost o pomoc w przewalutowaniu kredytów we frankach, już nie mówi „nie” dla zaangażowania się w ten proces. Tym samym zrywa z postawą „propozycja? – jaka propozycja?”, którą prezentował przez ostatnie tygodnie w kwestii pomysłu zamiany hipotecznych kredytów walutowych na złotowe.

I dobrze, bo to odblokowuje cały proces prac nad systemem ugód, któremu w pewnym momencie groził paradoks paragrafu 22: NBP wstrzymywał się od jakichkolwiek jasnych deklaracji, bo „nie ma żadnej propozycji, do której mógłby się odnieść”, a banki zwlekały z przedstawieniem konkretnych rozwiązań, bo nie wiedziały, czy NBP zamierza cokolwiek robić w temacie, a jeśli tak, to co. I to stwarzało ryzyko, że cały pomysł z ugodami czeka klincz. Wczorajszy wieczorny komunikat banku centralnego oznacza, że sprawy ruszyły z miejsca. I to też pozytywna informacja, bo do wczoraj można było odnieść wrażenie, że instytucjom państwa, które miałyby coś do powiedzenia w sprawie ugód banków z frankowiczami, odpowiada rola stojącego z boku. Owszem, przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Jacek Jastrzębski rzucił pomysł zamiany hipotecznych kredytów walutowych na złotowe, czym wywołał cały temat w grudniu, ale potem wyszedł chyba z założenia, że piłka jest po stronie banków i lepsza dla niego będzie rola arbitra w meczu. Zaś prezes banku centralnego Adam Glapiński sprawiał natomiast wrażenie, jakby w ogóle nie chciał w tym meczu brać udziału, no chyba że w roli widza.

Odblokowanie się NBP jest bardzo ważne dla jednego z aspektów ugód z frankowiczami: gdyby banki zostały same z problemem przewalutowania frankowych kredytów, mogłoby to poważnie zachwiać kursem złotego. Choć bank centralny wielokrotnie ostatnio komunikował, że ze słabym złotym mu po drodze, to jednak głęboka deprecjacja zaszkodziłaby gospodarce i co do tego większość ekonomistów jest zgodna. Co ma wspólnego kurs złotego z zamianą kredytów frankowych na złotowe? Każdy bank powinien mieć zabezpieczenie udzielonego kredytu w postaci depozytu o takiej samej wielkości. W bankowym bilansie aktywom (kredytom, które bank ściąga od kredytobiorców, na czym zarabia) odpowiada taka sama wartość pasywów (np. lokat, jakie wpłacili klienci, które kiedyś bank będzie musiał oddać). W przypadku kredytów frankowych pasywami były transakcje, jakie polskie banki zawierały z zagranicznymi. Polegały one na tym, że jedna strona (zagraniczny bank) dostarczała drugiej (polskiemu bankowi) kwotę franków z jednoczesną umową zwrotu tej kwoty po określonym z góry kursie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.