Czesi dyskutują o przyjęciu euro
Liderka współrządzącej partii TOP09 zaproponowała rozpoczęcie debaty o przyjęciu euro w 2030 r. Temat jest też obecny w trwającej już prekampanii przed wyborami prezydenckimi
O tym, że jeszcze w tej dekadzie Praga mogłaby przyjąć euro, mówiła szefowa izby niższej parlamentu Markéta Pekarová Adamová. Według ostatniego sondażu Eurobarometru zaledwie co trzeci Czech jest zwolennikiem porzucenia korony. Czesi są silnie przywiązani do waluty narodowej i uważają, że pozwoliła ona na przejście suchą stopą przez kryzys wywołany koronawirusem i wojną. – Przekonanie o tym, że pozostawanie poza strefą euro jest dobre dla gospodarki, było zasadne, ale dekadę temu – mówi Wojciech Stepień z BNP Paribas ds. Europy Środkowo-Wschodniej. Obecnie sytuacja się zmieniła. Według danych czeskiego banku centralnego (ČNB) połowa nowo zaciąganych korporacyjnych umów kredytowych jest realizowana w euro.
Główna stopa procentowa ustanowiona przez Europejski Bank Centralny wynosi 2 proc., a w Czechach – 7 proc. Wokół ČNB trwa rozgrywka, za którą może stać sojusz prezydenta Miloša Zemana i byłego premiera, a dziś lidera najważniejszej siły opozycyjnej Andreja Babiša. Nominacja prezesa banku narodowego pozostaje w gestii prezydenta, który na ten urząd od 1 lipca wybrał gołębia Aleša Michla, byłego doradcę Babiša. Powołanie miało być gwarancją niepodnoszenia stóp procentowych, czym żywotnie jest zainteresowany ekspremier. Jego holding Agrofert jest mocno zadłużony, a zmiany wysokości stóp pogłębiają tę sytuację.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.