Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Poszukiwacze zaginionej krzywej

7 października 2022
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

K rzywa Phillipsa to w oryginalnej postaci zależność między bezrobociem a inflacją: niskiemu bezrobociu towarzyszy wysoka inflacja. Dzieje się tak, bo w okresach dobrej koniunktury sytuacja na rynku pracy skłania pracowników do żądania podwyżek, a to przekłada się na wzrost cen. Najpopularniejsza współcześnie wersja tej zależności nosi nazwę nowokeynesistowskiej krzywej Phillipsa. Zgodnie z nią dzisiejsza inflacja zależy od oczekiwanego jutrzejszego wzrostu cen i od obecnej luki popytowej (różnicy między faktycznym a potencjalnym poziomem PKB).

Jako argument za lub przeciwko istnieniu strukturalnej relacji między luką popytową a inflacją pokazuje się często wykres zaobserwowanego wzrostu cen i jakiejś miary stopnia wykorzystania możliwości produkcyjnych gospodarki. Czasami, zwłaszcza gdy patrzymy na lata 50. czy 60. XX w., chmura punktów układa się w klasyczną krzywą Phillipsa. To właśnie ta silna korelacja zaobserwowana w tym okresie sprawiła, że na stałe krzywa zagościła w wyobraźni części ekonomistów i bankierów centralnych. Niekiedy jednak nie widać żadnej korelacji, a w niektórych okresach można wręcz dostrzec, że wysokiej inflacji towarzyszy wysokie bezrobocie. Na przykład w ostatnich latach inflacja była stabilna i niska niezależnie od tempa wzrostu PKB. Czy oznacza to, że strukturalna zależność między wzrostem cen a luką popytową zniknęła albo ma wręcz niewiele wspólnego z rzeczywistością?

Michael McLeay i Silvana Tenreyro (Bank Anglii) w artykule z 2019 r. pokazują, że wnioskowanie o istnieniu tej zależności przyczynowo-skutkowej na podstawie korelacji inflacji i jakiejś miary luki popytowej wymaga szczególnej ostrożności. Wyobraźmy sobie świat z krzywą Phillipsa, w którym bank centralny jest świadomy tego, że może stymulować gospodarkę kosztem wyższej inflacji. W przypadku szoków podażowych pojawia się klasyczny dylemat: pozwolić na recesję czy dopuścić do szybszego tempa wzrostu cen? Gdy bank centralny ma za cel stabilizację sytuacji i walkę z odchyleniami luki popytowej, to optymalna polityka polega na „opieraniu się wiatrowi”. W obliczu negatywnego szoku podażowego prowadzi to do wyższej inflacji i ujemnej luki popytowej. Korelacja między nimi staje się ujemna i krzywa Phillipsa znika w danych. Nie oznacza to jednak, że przestała działać, przeciwnie – po prostu bank centralny umiejętnie wykorzystał tę zależność do optymalnej stabilizacji gospodarki.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.