Prezent dla niemieckiego przemysłu
Branże energochłonne za Odrą przetestują nowej generacji subsydia na transformację. Miliardy dopłat mogą pogłębić nierównowagę na rynku UE
Już wiosną br. niemieckie firmy będą mogły się ubiegać o pomoc w ramach nowego mechanizmu wsparcia dekarbonizacji przemysłu, który pod koniec zeszłego tygodnia uzyskał akceptację Brukseli. Energochłonne zakłady będą konkurować na razie o środki o wartości 4 mld euro. Jeśli jednak ta pierwsza, pilotażowa tura programu – opartego na tzw. klimatycznym kontrakcie różnicowym – się sprawdzi, Berlin będzie dążył do uruchomienia kolejnych aukcji. Docelowo na rynek niemiecki trafić mogą w ten sposób publiczne środki rzędu ponad 20 mld euro, a dodatkowo program ten uzyska wsparcie z unijnego funduszu odbudowy.
Na czym polega nowy mechanizm subsydiowania firm? Najkrócej mówiąc, chodzi o to, żeby odwrócić logikę rządzącą rynkiem w sektorach energochłonnych, gdzie korzystne w długim okresie inwestycje oznaczają straty „tu i teraz” względem tych konkurentów, którzy prowadzą biznes po staremu. Tym bardziej że wiele technologii, pozwalających na eliminację przemysłowych emisji – takich jak produkowany z wykorzystaniem OZE wodór czy instalacje do wychwytu dwutlenku węgla – jest dziś kosztownych. Zastosowanie kontraktów różnicowych ma więc pozwolić przybliżyć horyzont czasowy, w którym inwestycje w dekarbonizację przynosić będą korzyści podejmującym je koncernom.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.