Raport Maria Draghiego Unii nie naprawi
O d publikacji opracowania, w którym były szef Europejskiego Banku Centralnego zdiagnozował problemy unijnej gospodarki i wskazał sposoby poradzenia sobie z nimi, minęły cztery tygodnie. Dokument wskazał wolniejszy wzrost produktywności na terenie UE niż w innych kluczowych, globalnych gospodarkach jako główną przyczynę relatywnie niskiego wzrostu PKB i stopniowej utraty konkurencyjności przez unijne produkty na świecie. By uprościć: Chiny i Stany Zjednoczone z roku na rok z tej samej ilości dostępnych zasobów są w stanie produkować więcej i więcej. UE generalnie też, ale ten wzrost jest wolniejszy. Raport zebrał w przeważającej większości negatywne oceny od ekspertów i komentatorów, bo choć prawidłowo zdiagnozował przyczyny słabości unijnej gospodarki, to wskazał nieskuteczne ścieżki wyjścia z problemów. Według portalu Politico opracowanie Maria Draghiego zostało natomiast dobrze przyjęte w „brukselskiej bańce”, wśród unijnych urzędników.
Zalecenia zawarte w analizie znalazły odbicie w listach przewodnich, które szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zaadresowała do kandydatów na nowych unijnych komisarzy. Na poziomie bardzo ogólnym, ale być może kluczowym, szefowa KE podkreśliła, że potrzebujemy Europy „szybszej i prostszej”. To stwierdzenie odnosi się wprost do jednego z głównych zarzutów stawianych przez Maria Draghiego wobec unijnych polityków: że ich odpowiedzi na globalne wyzwania są spóźnione – jedynie w trakcie pandemii UE miała działać w odpowiednim tempie. Jak konkretnie to tempo wygląda?
Mija już niemal dekada, odkąd Unia ogłosiła, że tworzy unię rynków kapitałowych. Chodzi w niej o stworzenie jednolitego rynku kapitałowego na obszarze wszystkich państw, żeby firmy miały łatwiejszy dostęp do finansowania swoich pomysłów na rozwój, przede wszystkim tych bardziej ryzykownych. Koncepcja powstała, gdy Unia zauważyła – po kryzysach z lat 2008–2009 i 2011–2012 – że rozwija się wolniej od Stanów Zjednoczonych, bo w mniejszym stopniu firmy finansują rozwój przez rynek kapitałowy, polegając przede wszystkim na kredytach bankowych. Wystarczy zajrzeć na strony Komisji Europejskiej czy Rady Europejskiej, żeby stwierdzić, że prace idą całkiem nieźle, a ich efektem są kolejne unijne rozporządzenia. Ale w jednej z tegorocznych analiz zamieszczonych na stronach Europejskiego Mechanizmu Stabilności, instytucji powołanej w 2012 r. do pomocy unijnym państwom znajdującym się w trudnej sytuacji finansowej, możemy przeczytać, że dotychczasowe działania w tym obszarze przyniosły „ograniczone” efekty. Jeśli się weźmie pod uwagę zawarte w analizie liczby, dotyczące sposobu finansowania swoich potrzeb przez małe i średnie firmy, które są podstawą unijnej gospodarki, to jest to stwierdzenie bardzo dyplomatyczne. Najważniejsze wnioski: w USA ta grupa firm pozyskuje ok. 10 razy więcej kapitału wysokiego ryzyka (np. od funduszy typu private equity czy aniołów biznesu) niż w UE, a kiedy przychodzi do debiutu na giełdzie, to często europejskie firmy wybierają rynek amerykański zamiast rodzimego. Od ponad dziewięciu lat Unia realizuje koncepcję, która nie przynosi żadnych efektów.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.