Ile jesteśmy skłonni zapłacić za przejazd taksówką
Aplikacje do zamawiania taksówek, takie jak Uber czy Bolt, zmieniły oblicze rynku płatnych przejazdów i doczekały się zainteresowania nawet ze strony ekonomistów. Dlaczego? Bo ich system ustalania cen to nie tylko ciekawostka technologiczna, lecz także świetne narzędzie do badania ludzkich decyzji.
Ceny przejazdu uberem czy boltem zmieniają się w czasie rzeczywistym. Jeśli w danej chwili dużo osób próbuje zamówić auto, zaś kierowców jest mało, koszt rośnie. To sposób na wyrównanie popytu i podaży: wyższa opłata zniechęca część użytkowników, a jednocześnie zachęca kierowców, by włączyli aplikację i ruszyli na ulice. Ale co w tym wszystkim ciekawego dla naukowców? Okazuje się, że dzięki dynamicznym cenom można oszacować, ile dana usługa naprawdę jest warta dla konsumentów. A dokładniej — ile jesteśmy skłonni za nią zapłacić i jak bardzo ją cenimy.
Z pomocą przychodzi koncepcja nadwyżki konsumenta: różnica między maksymalną kwotą, którą ktoś byłby gotów zapłacić za usługę, a tym, ile faktycznie zapłacił. Na przykład – jeśli jesteś gotowy wydać 50 zł na powrót taksówką z imprezy, a aplikacja proponuje kurs za 40 zł, twoja nadwyżka to 10 zł. Innymi słowy, dostałeś/dostałaś coś taniej, niż było to dla ciebie warte. Choć nieco abstrakcyjna, miara ta jest używana przez ekonomistów, m.in. do mierzenia skutków interwencji państwa w mechanizmy rynkowe, np. w celu ochrony konsumentów przed monopolistycznymi praktykami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.