Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Barroso: ratujmy wspólny rynek UE

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Szef Komisji Europejskiej zamierza ratować przed rozpadem jeden z filarów unijnej integracji - jednolity rynek.

Jose Barroso zlecił przygotowanie strategii, która przywróci równe zasady konkurencji w UE. Jej autorem będzie były unijny komisarz Mario Monti, który przeszedł do historii jako jeden z najbardziej bezwględnych przeciwników łamania wspólnotowych reguł w tej dziedzinie.

Od początku powołania jednolity rynek nigdy nie był tak zagrożony jak dziś - przyznaje w rozmowie z nami Andre Sapir, prezes brukselskiego Instytutu Breugla, który niedawno przedstawił raport o stanie i zagrożeniach dla europejskiej integracji.

Banki nierówno traktowane

Najgorsza jest sytuacja w sektorze finansowym. W ostatnim roku rządy krajów Unii udzieliły bankom pomocy publicznej o astronomicznej wartości 2,9 bilionów euro (1/3 całego dochodu narodowego Unii). I to właściwie bez żadnej kontroli Brukseli. Dzięki tak ogromnemu zastrzykowi funduszy państwowych banki, które jeszcze niedawno stały na skraju bankructwa, nagle mogą zdominować rynek. I to nie dlatego, że są sprawniejsze od konkurentów, ale dlatego, że mają powiązania z najbogatszymi rządami Unii. Należą do nich Royal Bank of Scotland czy Halifax i Lloyd, które utworzyły wspólną instytucję finansową.

- Dzięki wielu miliardom funtów pomocy podatników te banki zdołały rozbudować sieć przedstawicielstw, spychając na margines konkurentów. Barclay’s czy HSBC, które nie dostały takiej pomocy, oczekują, że Komisja Europejska w jakiś sposób im to zrekompensuje - tłumaczy Daniel Gros. - Gdyby tak się nie stało, będzie to oznaczało, że równe warunki konkurencji już nie istnieją - dodaje.

Bez zdecydowanej interwencji Komisji Europejskiej międzynarodowej konkurencji w niektórych krajach Unii może w ogóle nie być. Dziś każda instytucja finansowa ma prawo działać w całej Europie, jeśli tylko otrzymuje pozwolenie własnego kraju. Jednak po bankructwie islandzkich banków, z powodu którego oszczędności straciło wielu Brytyjczyków i Holendrów, władze w Londynie i Hadze straciły zaufanie do islandzkiego nadzoru bankowego. I zastanawiają się, czy nie wprowadzić własnego systemu zezwoleń. - To by oznaczało, że w sektorze bankowym nie ma już jednego rynku europejskiego, tylko jest wiele rynków narodowych - uważa Fabian Zuleeg, specjalista European Policy Center w Brukseli.

Co dalej z motoryzacją?

Zresztą problemem nie są tylko banki. Dla spójności jednolitego rynku szczególnym wyzwaniem jest sytuacja w przemyśle motoryzacyjnym. - To jest sektor, który jest dotknięty chroniczną nadprodukcją. Po prostu produkuje się więcej samochodów, niż potrzebuje rynek.

Jednak wbrew zasadom równej konkurencji Francja, Niemcy i inne bogate kraje chcą, aby przetrwały tylko ich rodzime koncerny, a nawet same zakłady, które znajdują się w ich krajach - przyznaje w rozmowie z nami Nicolas Veron, ekonomista Instytutu Breugla.

W latach 90. Bruksela na problem nadprodukcji w sektorze stalowym znalazła rozwiązanie, opracowując wspólny dla całej Europy program restrukturyzacji. Każda huta korzystała więc z pomocy na tych samych zasadach. Ale dziś o niczym takim w sektorze motoryzacyjnym nie ma mowy. Każdy rząd działa na własną rękę.

Szeryf Monti wchodzi do gry

Czy Mario Monti znajdzie sposób, aby powstrzymać coraz wyraźniejsze próby rozminowania jednolitego rynku? Jako komisarz odpowiedzialny w latach 1995 - 2005 najpierw właśnie za jednolity rynek, a potem równą konkurencję, Włoch był bezwględny w walce z zakusami wielkich koncernów do uzyskania dominującej pozycji w Unii.

W 2001 roku zablokował gigantyczną fuzję General Electric i Honeywell, mimo że wydały na nią zgodę amerykańskie władze. Potem jako pierwszy podjął walkę o ograniczenie hegemonii Microsoftu na rynku programów komputerowych. Monti, dziś rektor uniwersytetu Bocconi w Mediolanie, przyjął propozycję Barroso. Ma w ciągu kilku miesięcy przedstawić przewodniczącemu Komisji Europejskiej swoje rekomendacje.

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.