Polska gospodarka popadła w stagnację
● PKB w III kwartale wzrósł o 0,8 proc. wobec 1,1 proc. w II kwartale - oceniają ekonomiści
● Głównym motorem wzrostu był eksport netto
● Dodatniej dynamice PKB sprzyja też stopniowa odbudowa zapasów w firmach
O ocenę stanu gospodarki w III kwartale zapytaliśmy ekonomistów 13 dużych banków działających w Polsce. Główny wniosek: nikt nie mówi o ryzyku spadku PKB. Jednak dużego przyspieszenia gospodarczego też nie widać.
Według naszych rozmówców PKB w III kwartale wzrósł o 0,8 proc. To mediana ich prognoz. Ekonomiści szacują, że ogólna struktura wzrostu była taka, jak w pierwszej połowie roku. Nadal najważniejszy jest tzw. eksport netto. Głęboki spadek importu powoduje dodatni wkład do PKB ze strony eksportu. Analitycy wskazują jednak, że ten wkład w III kwartale był już nieco mniejszy niż w I i II: złoty nie jest już tak słaby, jak na początku roku, i import mógł zostać częściowo odblokowany. Wskazują na to chociażby dane o obrotach handlowych w lipcu, kiedy to z niemal zrównoważonego bilansu wpadliśmy w deficyt ponad 0,5 mld euro.
Według GUS wpływ eksportu na wzrost PKB wynosił 1,9 proc. w I i 3,1 proc. w II kwartale.
- Wkład eksportu netto do dynamiki PKB nadal był dodatni, choć nie był tak duży jak w poprzednim kwartale - mówi Piotr Bujak z BZ WBK.
I wskazuje na kolejną zmianę w strukturze wobec poprzednich kwartałów: stopniową odbudowę zapasów w firmach.
- Proces drastycznego ograniczania zapasów już się skończył. Od III kwartału ich poziom będzie powoli rósł, bo przedsiębiorcy będą odbu- dowywać stany magazynowe - mówi ekonomista.
Według niego od IV kwartału zapasy mogą już mieć dodatni wkład do wzrostu PKB.
Ekonomiści różnią się w ocenach wpływu konsumpcji prywatnej na wzrost gospodarczy w ostatnich trzech miesiącach. Według Grzegorza Maliszewskiego z banku Millennium spożycie indywidualne z pewnością nie zaszkodziło wzrostowi PKB.
- Dane o konsumpcji prywatnej mogą być nawet nieco lepsze od tych z poprzednich kwartałów. Wskazuje na to większa dynamika sprzedaży detalicznej w lipcu i sierpniu. Choć najprawdopodobniej był to efekt wakacyjny, krótkotrwały. Spadające zatrudnienie i niska dynamika płac nie wróżą konsumpcji najlepiej - mówi ekonomista.
Inne zdanie na ten temat ma Marta Petka-Zagajewska z Raiffeisen Banku. Jej zdaniem konsumpcja w III kwartale dalej spadała i - obok mniejszych inwestycji - była jedną z przyczyn słabej dynamiki popytu krajowego. Jej zdaniem PKB wzrósł w tym czasie o 0,6 proc. To najniższa prognoza z zebranych przez DGP.
Według GUS spożycie prywatne wzrosło kwartał wcześniej o 1,9 proc. w skali roku.
Ekonomiści nie spodziewają się jakiegoś dużego przyspieszenia gospodarczego do końca roku. Mediana z ich prognoz wzrostu na cały rok to 1 proc.
- Gospodarka będzie przyspieszać, ale dynamika na poziomie 1-2 proc. to z pewnością dużo poniżej potencjału. Taki wzrost nadal będzie generował większe bezrobocie - ocenia Grzegorz Maliszewski.
To właśnie sytuacja na rynku pracy jest jednym z głównych czynników ryzyka dla perspektyw wzrostu gospodarczego w przyszłym roku.
- Zapowiedzi kolejnych zwolnień mogą nie sprzyjać wzrostowi płac. Ich dynamika będzie zbliżona do inflacji. Dochody do dyspozycji nie będą raczej rosnąć. Nie ma dodatkowych impulsów, które mogłyby stymulować popyt wewnętrzny - mówi Jarosław Janecki z Societe Generale.
Według Marty Petki-Zagajewskiej najbardziej prawdopodobny jest scenariusz powolnego odbicia na początku roku, w którym spożycie indywidualne będzie bardzo słabe.
- Dopiero II kwartał przyniesie przyspieszenie inwestycji, ich dynamika może stać się ponownie dodatnia, co z pewnością będzie wspierać popyt wewnętrzny - mówi Marta Petka-Zagajewska.
Dużego odbicia konsumpcji prywatnej nie spodziewa się także Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING BSK.
- Dynamicznego ożywienia raczej nie będzie, ale z drugiej strony nie powinno być tak dużego spadku zapasów jak na początku tego roku. I w efekcie wzrost gospodarczy w 2010 roku powinien wypaść lepiej niż w 2009. Nie spodziewamy się dużych wahań wskaźnika w trakcie roku - mówi.
Eksperci wskazują na jeszcze jeden czynnik ryzyka dla przyszłorocznego wzrostu: stan finansów publicznych.
- Jeśli inwestorzy zagraniczni dojdą do wniosku, że nasz dług publiczny przekroczy 55 proc. PKB, to - nawet zakładając jakąś formę interwencji rządu na rynku walutowym - będziemy mieli mniejszy napływ kapitału, osłabienie złotego i wzrost stóp procentowych - mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.
- W takiej sytuacji może nas czekać mały kryzys finansowy. To z pewnością wydłużyłoby proces odbudowywania się akcji kredytowej - dodaje Janusz Dancewicz z DZ Bank.
Ostatnia duża niewiadoma to popyt z zagranicy. Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że wycofywanie się rządów z pakietów stymulacyjnych w największych gospodarkach może pogorszyć perspektywy dla polskiego eksportu. A to na pewno nie pozostanie bez wpływu na dynamikę PKB.
@RY1@i02/2009/195/i02.2009.195.166.002a.001.jpg@RY2@
Wzrost PKB
Marek Chądzyński
marek.chadzynski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu