Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Polska gospodarka popadła w stagnację

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

● PKB w III kwartale wzrósł o 0,8 proc. wobec 1,1 proc. w II kwartale - oceniają ekonomiści

● Głównym motorem wzrostu był eksport netto

● Dodatniej dynamice PKB sprzyja też stopniowa odbudowa zapasów w firmach

O ocenę stanu gospodarki w III kwartale zapytaliśmy ekonomistów 13 dużych banków działających w Polsce. Główny wniosek: nikt nie mówi o ryzyku spadku PKB. Jednak dużego przyspieszenia gospodarczego też nie widać.

Według naszych rozmówców PKB w III kwartale wzrósł o 0,8 proc. To mediana ich prognoz. Ekonomiści szacują, że ogólna struktura wzrostu była taka, jak w pierwszej połowie roku. Nadal najważniejszy jest tzw. eksport netto. Głęboki spadek importu powoduje dodatni wkład do PKB ze strony eksportu. Analitycy wskazują jednak, że ten wkład w III kwartale był już nieco mniejszy niż w I i II: złoty nie jest już tak słaby, jak na początku roku, i import mógł zostać częściowo odblokowany. Wskazują na to chociażby dane o obrotach handlowych w lipcu, kiedy to z niemal zrównoważonego bilansu wpadliśmy w deficyt ponad 0,5 mld euro.

Według GUS wpływ eksportu na wzrost PKB wynosił 1,9 proc. w I i 3,1 proc. w II kwartale.

- Wkład eksportu netto do dynamiki PKB nadal był dodatni, choć nie był tak duży jak w poprzednim kwartale - mówi Piotr Bujak z BZ WBK.

I wskazuje na kolejną zmianę w strukturze wobec poprzednich kwartałów: stopniową odbudowę zapasów w firmach.

- Proces drastycznego ograniczania zapasów już się skończył. Od III kwartału ich poziom będzie powoli rósł, bo przedsiębiorcy będą odbu- dowywać stany magazynowe - mówi ekonomista.

Według niego od IV kwartału zapasy mogą już mieć dodatni wkład do wzrostu PKB.

Ekonomiści różnią się w ocenach wpływu konsumpcji prywatnej na wzrost gospodarczy w ostatnich trzech miesiącach. Według Grzegorza Maliszewskiego z banku Millennium spożycie indywidualne z pewnością nie zaszkodziło wzrostowi PKB.

- Dane o konsumpcji prywatnej mogą być nawet nieco lepsze od tych z poprzednich kwartałów. Wskazuje na to większa dynamika sprzedaży detalicznej w lipcu i sierpniu. Choć najprawdopodobniej był to efekt wakacyjny, krótkotrwały. Spadające zatrudnienie i niska dynamika płac nie wróżą konsumpcji najlepiej - mówi ekonomista.

Inne zdanie na ten temat ma Marta Petka-Zagajewska z Raiffeisen Banku. Jej zdaniem konsumpcja w III kwartale dalej spadała i - obok mniejszych inwestycji - była jedną z przyczyn słabej dynamiki popytu krajowego. Jej zdaniem PKB wzrósł w tym czasie o 0,6 proc. To najniższa prognoza z zebranych przez DGP.

Według GUS spożycie prywatne wzrosło kwartał wcześniej o 1,9 proc. w skali roku.

Ekonomiści nie spodziewają się jakiegoś dużego przyspieszenia gospodarczego do końca roku. Mediana z ich prognoz wzrostu na cały rok to 1 proc.

- Gospodarka będzie przyspieszać, ale dynamika na poziomie 1-2 proc. to z pewnością dużo poniżej potencjału. Taki wzrost nadal będzie generował większe bezrobocie - ocenia Grzegorz Maliszewski.

To właśnie sytuacja na rynku pracy jest jednym z głównych czynników ryzyka dla perspektyw wzrostu gospodarczego w przyszłym roku.

- Zapowiedzi kolejnych zwolnień mogą nie sprzyjać wzrostowi płac. Ich dynamika będzie zbliżona do inflacji. Dochody do dyspozycji nie będą raczej rosnąć. Nie ma dodatkowych impulsów, które mogłyby stymulować popyt wewnętrzny - mówi Jarosław Janecki z Societe Generale.

Według Marty Petki-Zagajewskiej najbardziej prawdopodobny jest scenariusz powolnego odbicia na początku roku, w którym spożycie indywidualne będzie bardzo słabe.

- Dopiero II kwartał przyniesie przyspieszenie inwestycji, ich dynamika może stać się ponownie dodatnia, co z pewnością będzie wspierać popyt wewnętrzny - mówi Marta Petka-Zagajewska.

Dużego odbicia konsumpcji prywatnej nie spodziewa się także Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING BSK.

- Dynamicznego ożywienia raczej nie będzie, ale z drugiej strony nie powinno być tak dużego spadku zapasów jak na początku tego roku. I w efekcie wzrost gospodarczy w 2010 roku powinien wypaść lepiej niż w 2009. Nie spodziewamy się dużych wahań wskaźnika w trakcie roku - mówi.

Eksperci wskazują na jeszcze jeden czynnik ryzyka dla przyszłorocznego wzrostu: stan finansów publicznych.

- Jeśli inwestorzy zagraniczni dojdą do wniosku, że nasz dług publiczny przekroczy 55 proc. PKB, to - nawet zakładając jakąś formę interwencji rządu na rynku walutowym - będziemy mieli mniejszy napływ kapitału, osłabienie złotego i wzrost stóp procentowych - mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku.

- W takiej sytuacji może nas czekać mały kryzys finansowy. To z pewnością wydłużyłoby proces odbudowywania się akcji kredytowej - dodaje Janusz Dancewicz z DZ Bank.

Ostatnia duża niewiadoma to popyt z zagranicy. Nasi rozmówcy zwracają uwagę, że wycofywanie się rządów z pakietów stymulacyjnych w największych gospodarkach może pogorszyć perspektywy dla polskiego eksportu. A to na pewno nie pozostanie bez wpływu na dynamikę PKB.

@RY1@i02/2009/195/i02.2009.195.166.002a.001.jpg@RY2@

Wzrost PKB

Marek Chądzyński

marek.chadzynski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.