Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Nie szukajmy na siłę miejsca w grupie G20

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

ROZMOWA

WITOLD GŁOWACKI:

JAROSŁAW BEŁDOWSKI:

Zdaje się, że niektórzy już zapomnieli, że Polska jest już pośrednio reprezentowana w G20 przez Unię Europejską. A co do bezpośredniego uczestnictwa - to jeśli weźmiemy pod uwagę różne obecnie zestawienia wielkości gospodarek, to wypadamy tuż za dwudziestką największych na świecie. Nie było tak jednak w 1999 r., kiedy utworzono G20. Otrzymanie krzesła na szczycie to nie tylko prosty rachunek, ale wzięcie pod uwagę roli, jaką państwo odgrywa w regionie. Europa Środkowo-Wschodnia co prawda istnieje na ekranach inwestorów zagranicznych na świecie, o czym boleśnie mieliśmy okazję przekonać się, kiedy nasza waluta się osłabiła, ale jako lider regionu niekoniecznie istniejemy jeszcze w głowach przywódców światowych.

Z pewnością bylibyśmy najbliżej tego, o czym dyskutuje się w G20. Moglibyśmy w sposób bardziej bezpośredni wyrażać swoje stanowisko. Ale też nie przesadzajmy z tymi ambicjami, bo nie jest tak, że nasz głos jest kompletnie ignorowany.

Wstrzemięźliwość w wierze, że wysokie wydatki publiczne to panaceum na wyjście z kryzysu (miejmy nadzieję, że planowany deficyt w Polsce na 2010 rok to tylko wyjątek). Nie wolno też uciekać od odpowiedzi na pytanie, kto i kiedy zapłaci cenę za zaciągnięte przez poprzedników długi. Jaka byłaby Polska, gdyby nie balast niespłaconych długów PRL? Tu mamy wiele do powiedzenia.

Tak. Ale ta dyskusja nie powinna się koncentrować na tym, czy dyplomatycznie jesteśmy

w stanie "wychodzić" sobie uczestnictwo w G20. Bez poważnych reform gospodarczych, w szczególności reformy finansów publicznych, nie uda nam się długo utrzymać atrakcyjności gospodarczej Polski. I nie jest to wyłącznie sprawa rządzących, lecz także opozycji i prezydenta. Cud irlandzki to nie było dzieło świętego Patryka, ale kompromis polityczny wypracowany przez rządzących i opozycję w latach 90. Postawmy sobie za cel - stańmy się 15. gospodarką świata, i zrealizujmy go w określonym czasie, a nie rozdzierajmy szat przy okazji każdego szczytu G20. Wtedy nie będziemy musieli niczego udowadniać.

Jeżeli spojrzymy na ostatnie szczyty, to więcej było tam retoryki aniżeli konkretnych działań. Na szczycie kwietniowym w Londynie pojawił się jednak nowy prezydent USA i można było rozpocząć prace nad bardziej konkretnymi rozwiązaniami. Następne szczyty mogą przynieść bardziej namacalne rezultaty. A co do wagi G20, to zauważalny jest coraz większy wpływ tej grupy. Dlaczego? Wciągnięcie w dyskusję większej grupy krajów niż tylko kilka najbogatszych pozwala na zminimalizowanie ryzyka kontestacji tych decyzji przez grupę niezadowolonych.

Bardzo się cieszę, że dostrzega pan zastępczy charakter, jaki ma dyskusja o wynagrodzeniach bankowców. Bo rzecz nie w tym, ile dokładnie kto ma zarabiać, lecz jak ma wyglądać współpraca nadzoru finansowego w poszczególnych krajach na świecie. Dobrze, że powołana została Rada Stabilności Finansowej, która powinna wypracować już konkretne rozwiązania.

Przyznam, że dużym dla mnie rozczarowaniem było to, jak niewiele uwagi poświęcono dalszej liberalizacji handlu na świecie. Wiele badań wskazuje, że to właśnie usuwanie barier w handlu międzynarodowym prowadzi do zmniejszenia sfery ubóstwa na świecie. Potrzeba więc tu większej elastyczności po stronie państw bogatych, a także rozwijających się, w swobodnym dostępie do rynków. Nieuniknione jest podjęcie rozmów o reformie Wspólnej Polityki Rolnej UE.

@RY1@i02/2009/189/i02.2009.189.000.015a.101.jpg@RY2@

Jarosław Bełdowski

Michał Rozbicki

WITOLD GŁOWACKI

Jarosław Bełdowski

prezes zarządu Forum Obywatelskiego Rozwoju

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.