Amerykanie nie wierzą, że recesja dobiega końca
Chociaż prezydent Barack Obama deklaruje w swoich wystąpieniach, że w Stanach Zjednoczonych widać już pierwsze oznaki wychodzenia z recesji, większość Amerykanów z pesymizmem spogląda w przyszłość.
Z przeprowadzonych na zlecenie dziennika " Washington Post" i stacji telewizyjnej ABC badań wynika, że aż dwie trzecie obywateli USA obawia się o swoją przyszłość. Ich najważniejszym zmartwieniem jest widmo utraty pracy oraz domu. Dodatkowo sześciu na dziesięciu Amerykanów boi się, że wskutek obniżki dochodów nie będzie w stanie zapewnić swoim rodzinom wystarczająco wysokiego poziomu życia.
Dla Białego Domu znacznie ważniejszy jest jednak inny wniosek płynący z sondaży: przepytywani przez ankieterów Amerykanie uważają, że władze nie robią dostatecznie dużo, by przeciwdziałać skutkom kryzysu. Aż 46 proc. jest zdania, że uchwalony w lutym przez Kongres pakiet stymulacyjny dla gospodarki - wartości 787 mld dol. - nie przyniósł dotąd pożądanych rezultatów.
To niezadowolenie przekłada się bezpośrednio na notowania samego prezydenta Obamy, które obniżyły się w ciągu wakacji o 12 proc. - do poziomu 49 proc. W ten sposób po raz pierwszy spadły poniżej magicznej granicy poło wy elektoratu.
- Chociaż sondaż przeprowadzono jeszcze przed poniedziałkowym wystąpieniem gospodarza Białego Domu na Wall Street, nie sądzę, by jego słowa pokrzepienia w ciągu jednego dnia zasadniczo zmieniły nastroje. Nie po raz pierwszy ktoś ze szczytów władzy uspokaja Amerykanów, powołując się na abstrakcyjne dla większości z nich wskaźniki, w chwili kiedy oni sami tej koniunktury nie czują - mówi w rozmowie z nam Paul Manuel z Uniwersytetu w New Hampshire.
Analitycy przekonują, że fatalne nastroje wśród Amerykanów mogą mieć zły wpływ na gospodarkę. - Skoro ludzie czują, że są biedniejsi, niż byli, a jeszcze większa bieda im zagraża, automatycznie stają się konserwatywni i zamrażają swoje pieniądze. Nie inwestują, nie obracają nimi, wreszcie przestają je wy dawać na inne rzeczy niż elementarne potrzeby. W takich warunkach rządo wi nie uda się nakręcić koniunktury - mówi nam Michael McDonald z Brookings Institution. Co więcej, obawy mieszkańców USA utrzymują się na tym samym poziomie niemal od początku recesji (w dotyczącym nastrojów konsumentów sondażu opublikowanym przez "Washington Post" w styczniu wskaźnik niezadowolonych i przerażonych przyszłością był taki sam).
- Żyjemy z dnia na dzień, trudno jest cokolwiek zaplanować - mówi Saul Higgins, właściciel restauracji w centrum Las Vegas. W stolicy hazardu przed kryzysem bezrobocie było niemal niedostrzegalne, dzisiaj sięga 13 proc., o 3 proc. więcej, niż wynosi rekordowa średnia krajowa. W mieście stanęły niemal wszystkie budowy nowych hoteli i kasyn. Higginsowi udało się utrzymać wszystkie miejsca pracy w swojej firmie , ale musiał zredukować pracownikom pensje. - Naprawdę nie wiem, czy rynku nie czeka powtórka z zeszłorocznego załamania i w tej sytuacji nie mam co nawet myśleć o nowych inwestycjach - dodaje.
- tylu Amerykanów uważa, że przyjęty przez Kongres w lutym pakiet stymulacyjny (wart 787 mld dol.) nie przyniósł żadnych rezultatów
Radosław Korzycki
radoslaw.korzycki@dziennik.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu