Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Japońskie kłopoty z produkcją

13 lutego 2009
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Wielką Brytanię zaczyna martwić fakt, że w jej gospodarce przemysł nie odgrywa wystarczająco dużej roli. Dla Japonii zmartwienie stanowi to, że jego rola jest za duża. Do dziś w tej drugiej co do wielkości gospodarce świata przemysł zapewnia zatrudnienie prawie co piątego pracownika i dostarcza trzeciej części produkcji gospodarki. Jednak sytuacja żadnego z tych krajów nie jest szczególnie korzystna. Prognozy ekonomiczne Międzynarodowego Funduszu Walutowego wskazują, że zarówno Japonia (której gospodarka skurczy się w tym roku o 2,6 proc.), jak i Wielka Brytania (gdzie spadek ma wynieść 2,8 proc.) znajdą się na samym dole rankingu krajów rozwiniętych. Na utrzymywaniu pracowników w fabrykach nie wychodzi się lepiej niż na zmuszaniu ich do wymyślania egzotycznych instrumentów pochodnych - choć podejście japońskie umożliwiło powstrzymanie na chwilę kryzysu kredytowego. Uważa się, że w lutym produkcja przemysłowa w Japonii skazana jest na spadek do poziomu z 1983 roku. Efektem tego są straty bilansowe i masowe zwolnienia. Trzy wielkie japońskie firmy samochodowe przewidują w tym roku straty sięgające 6 mld dol.: w siedmiu przedsiębiorstwach elektronicznych mają one w sumie sięgnąć mniej więcej 20 mld dol. Nissan, trzeci w kraju producent samochodów, oraz grupa elektroniki użytkowej planują łącznie zwolnienie 36 tys. pracowników. Dokąd można by ich przesunąć? Rozwój rolnictwa ograniczają warunki naturalne: to kraj górzysty. Usługi finansowe nigdy nie rozwinęły się tam na większą skalę. Usługi zdrowotne - teoretycznie branża, która w starzejącym się kraju powinna kwitnąć - mają permanentny deficyt. Przetwórstwo przemysłowe ma już wprawdzie dla gospodarki znaczenie mniej istotne niż kiedyś: jego udział w tworzeniu produktu krajowego brutto wyniósł w 2007 roku 21 proc., wobec 28,6 proc. w roku 1984. Ale właśnie ten nastawiony na jedną branżę model rozwoju stanowi jedną z przyczyn upadku kraju. W 1994 roku z Japonii pochodziła prawie piąta część światowej produkcji, a w 1989 roku - połowa kapitalizacji giełd. Dziś obydwa te wskaźniki nie przekraczają 10 proc., a wśród dziesięciu największych światowych firm nie ma żadnej japońskiej (w 1988 r. było ich osiem). Wynika z tego, że na produkcji rozmaitości nie ta się już zarabiać jak kiedyś.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.