Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Wierzymy w skuteczność e-obligacji

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Wspólne papiery dłużne to szansa na uniknięcie kryzysu płynnościowego krajów strefy euro

Propozycje emitowania wspólnych obligacji strefy euro krążą od momentu powstania wspólnej waluty. Przez lata jednak nie było widać postępu w konkretyzowaniu tych pomysłów. Niemcy rozumiały, że oznaczałoby to większe oprocentowanie, bo trzeba by dzielić obligacje z Grecją i innymi fiskalnymi maruderami. Koniec końców rachunek zapłaciłby niemiecki podatnik - propozycja nie do zaakceptowania, bez względu na to, jak atrakcyjnie brzmią wezwania do europejskiej solidarności. Argumenty te brzmiały równie przekonująco w krajach takich jak Austria, Finlandia i Francja, których własne obligacje cieszą się najwyższym statusem.

Ponieważ presja rynków finansowych na rządy strefy euro narasta, idea wspólnych obligacji przeżywa renesans. W poniedziałkowym "Financial Timesie" Jean-Claude Juncker, szef grupy ministrów finansów strefy euro, i Giulio Tremonti, minister finansów Włoch, wezwali do powołania Europejskiej Agencji Dłużnej (EDA) z mandatem do emitowania e-obligacji o wartości do 40 proc. produktu krajowego brutto Unii Europejskiej. Propozycja ledwo zakiełkowała, a już została ustrzelona przez niemiecki rząd. Jednak jako sposób uniknięcia kryzysu płynnościowego na narodowych rynkach dłużnych jest warta rozważenia, szczególnie równolegle do planów prowadzenia procedury upadłościowej dla suwerennych państw. Wspólne emitowanie obligacji stworzyłoby bardziej płynny rynek od każdego, który istnieje obecnie w Europie. Prawdopodobieństwo spekulacyjnego ataku na e-obligacje byłoby niewielkie. Korzystałyby one zapewne z solidnego wsparcia unijnych rządów.

Powiedziawszy to, trzeba stwierdzić, że propozycja ta rodzi problemy. Wspólne obligacje wymagałyby zmiany traktatu lizbońskiego. Nie byłyby to kosmetyczne zmiany. Druga wątpliwość, to czy wszystkie rządy byłyby wspólnie odpowiedzialne za nowe długi strefy euro. I wreszcie wprowadzenie e-obligacji zwiększyłoby rentowność już wyemitowanych obligacji narodowych. Dla słabszych krajów oznaczałoby to większe ryzyko restrukturyzacji. Juncker i Tremonti bez wątpienia o tym wiedzą - dlatego proponują wymianę obligacji narodowych na e-obligacje z dyskontem. Jeżeli jednak ich przekaz jest taki, że niektóre obligacje strefy euro są tak mało wiarygodne, że obligatariusze muszą się przygotować na straty, to powinni to powiedzieć jasno.

TŁUM. TK

© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.