Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Ameryka szuka oszczędności

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

WYBORY WYMUSZĄ na Białym Domu podjęcie walki z deficytem budżetowym. Scenariuszy jest kilka

Po porażce w wyborach do Kongresu Barack Obama będzie musiał udowodnić, że jest w stanie skutecznie walczyć z 9-proc. deficytem budżetowym i równocześnie utrzyma wzrost gospodarczy w USA. Tylko tak uda mu się zahamować bezrobocie, które dziś sięga niemal 10 proc. I odzyskać sympatię Amerykanów przed zaplanowanymi na 2012 r. wyborami prezydenckimi. Prestiżowy dwumiesięcznik "Foreign Policy" kreśli scenariusze oddłużania Ameryki. Zdaniem ekspertów, z którymi rozmawiał "DGP" - mimo silnej opozycji w Kongresie - nie są one skazane na niepowodzenie.

- Bill Clinton też stracił Kongres w połowie kadencji, a mimo to wygrał później wybory prezydenckie - mówi w rozmowie z "DGP" Nathan Benefield z Commonwealth Foundation. - Kluczem są cięcia, może nie w tak sztandarowych projektach, jak reforma systemu opieki zdrowotnej, bo tu nie widać pola do kompromisu. Ale choćby w przypadku redukcji wydatków na obronę, tam gdzie nie narusza to bezpieczeństwa narodowego - dodaje. "Foreign Policy" do listy prooszczędnościowych posunięć dodaje rewolucję w energetyce, czyli zmniejszenie zależności USA od ropy.

Dla nowej większości w Izbie Reprezentantów cięcia budżetowe są priorytetem. Zapowiedział to wczoraj lider Republikanów w tej Izbie John Boehner. Prawica już w pierwszym roku proponuje ściąć wydatki o 15 proc. (100 mld dol.), by zahamować wzrost długu publicznego, przekraczający już 90 proc. PKB. Pomysłów nie brakuje. Analitycy proponują np., by redukować część kosztownych dotacji i pomocy dla władz stanowych.

Kolejnym polem walki o budżet jest odwrócenie niekorzystnego trendu, jakim jest starzenie się społeczeństwa i związany z tym wzrost wydatków na służbę zdrowia i emerytury pracowników budżetówki. Jak podkreślają eksperci, kluczową wadą reformy opieki zdrowotnej, jaką przeforsował Obama, jest brak mechanizmów ograniczających ten wzrost. Propozycją analityków jest podniesienie wieku, od którego można zakwalifikować się do programu zdrowotnego dla seniorów Medicare. Próg wzrósłby z 65 do 67 lat. Jedną z propozycji jest też ograniczenie możliwości ubiegania się o wielomilionowe odszkodowania, które stały się batem na szpitale w USA.

Wprowadzenie opisanych reform pozwoliłoby w ciągu 10 lat zaoszczędzić ponad 550 mld dol. Zdaniem "Foreign Policy" to jednak za mało, a Biały Dom będzie musiał zdecydować się na znacznie bardziej radykalne kroki. Eksperci "FP" proponują rewolucję energetyczną. Ameryka zapożycza się w tempie 1 mld dol. dziennie, by sprowadzać ropę z krajów, które wykorzystują te pieniądze na wspieranie radykalnego islamu i konserwację dyktatorskich rządów - dowodzi na łamach magazynu były dyrektor CIA R. James Woolsey. Autor proponuje zatem rezygnację z ropy m.in. na rzecz gazu (USA niemal osiągnęły samowystarczalność gazową po rozpoczęciu eksploatacji złóż gazu łupkowego).

Jedną z propozycji jest uelastycznienie rynku paliw na wzór brazylijski, tak aby możliwe było stosowanie paliw opartych na alkoholu. W grę wchodzi również większe wykorzystanie biopaliw. Poza tym Woolsey postuluje wprowadzenie systemu motywacji do produkcji samochodów lżejszych i z mniejszymi silnikami, a także aut hybrydowych i elektrycznych.

Zdaniem "Foreign Policy" to właśnie rewolucja energetyczna jest najbardziej perspektywicznym modelem oddłużania Ameryki.

@RY1@i02/2010/216/i02.2010.216.000.010a.001.jpg@RY2@

Fot. PAP/EPA

Dla nowej większości w Izbie Reprezentantów cięcia budżetowe są priorytetem

@RY1@i02/2010/216/i02.2010.216.000.010a.002.jpg@RY2@

Deficyt budżetowy Eurolandu za 2010 rok

Michał Potocki

Małgorzata Werner

dgp@infor.pl

@RY1@i02/2010/216/i02.2010.216.000.010a.003.jpg@RY2@

Fot. mat. prasowe

Erik Bergloef, główny ekonomista EBOiR w Londynie

Dalszy wzrost deficytu budżetowego i długu publicznego Stanów Zjednoczonych nie wywoła paniki na rynkach finansowych, jak to było w przypadku Grecji czy Hiszpanii. Ameryka działa na specjalnych prawach, gdyż pozostaje największą gospodarką świata, a dolar zachowuje status globalnej waluty rezerwowej. Jednak dalszy wzrost długu zwiększa ryzyko inflacji w USA. Powoduje także osłabienie kursu dolara. A to w końcu doprowadzi do spadku poziomu życia w USA, bo Amerykanów będzie stać na coraz mniej towarów z importu, zaczynając od ropy.

O ile na poziomie stanowym uda się w przyszłym roku ograniczyć deficyt, to na poziomie federalnym już nie. Administracja prezydenta Obamy i republikański Kongres będą wzajemnie blokowały inicjatywy w tym względzie.

Nie spodziewam się też przyspieszenia wzrostu amerykańskiej gospodarki w przyszłym roku, co oznacza, że dochody fiskalne państwa będą słabe. Badania ekonomiczne wskazują, że proponowane przez Republikanów cięcia podatków w niewielkim stopniu przełożą się na wzrost konsumpcji. W niepewnych czasach ludzie wolą gromadzić oszczędności.

Ponieważ już teraz stopy procentowe są na zerowym poziomie, Waszyngton nie ma wielu instrumentów pobudzenia gospodarki. Jednym z ostatnich jest ogłoszona we wtorek decyzja Rezerwy Federalnej dalszego skupywania na dużą skalę obligacji Skarbu Państwa i wypuszczenia w ten sposób na rynek pustego pieniądza.

NOT. J.BIE.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.