Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Obsesja na punkcie deficytów

28 czerwca 2018

Zadłużonych krajów strefy euro nie dosięgają sankcje, chociaż pakt stabilizacyjny wciąż obowiązuje

Liderzy strefy euro mają obsesję na punkcie paktu stabilizacyjnego, który ma kontrolować poziom rządowego długu i deficytu budżetowego. Ironia polega na tym, że pakt nie jest nawet istotny dla przyszłości strefy euro.

Wbrew obiegowym opiniom fiskalna rozrzutność odgrywała tylko niewielką rolę w kryzysie dłużnym strefy euro. Greckie rządy oszukiwały, ale odbywało się to przynajmniej za częściową wiedzą wysokich rangą urzędników europejskich. Zdecydowali się nie stosować zasad paktu z powodów politycznych. Kiedy pełna skala greckiego deficytu stała się jasna na jesieni 2009 roku, przywódcy UE nie chcieli nakładać sankcji na nowo wybrany rząd. Każdy chciał dać mu ostatnią szansę. Okazało się to dobrą decyzją.

Z kolei Hiszpania i Irlandia w ogóle nie złamały przepisów i w związku z tym nigdy nie byłyby przedmiotem sankcji. Nawet szokująco duży deficyt Irlandii, prognozowany na ten rok na 32 procent PKB, nie łamałby zasad. Irlandzki program ratunkowy dla banków jest uważany za okoliczność nadzwyczajną i jako taki nie kwalifikuje się do wszczęcia procesu nakładania sankcji. Portugalia przejawia trwałe objawy fiskalnej rozrzutności, ale prawdziwym problemem były banki. We wszystkich tych trzech krajach kryzys został spowodowany przez nierównowagi panujące w sektorze prywatnym, które znacznie przeważały nad stosunkowo niewielkimi rozbieżnościami w budżetach narodowych.

Rozwiązując problemy strefy euro, nie od paktu należy zacząć. Co z różnymi propozycjami nadzoru makroekonomicznego, z systemem wczesnego ostrzegania, z Europejską Radą Ryzyka Systemowego? Czy gdyby te przepisy i instytucje istniały 10 lat temu, zapobiegłyby hiszpańskiej albo irlandzkiej bańce nieruchomościowej? Nie sądzę. Czy premier Hiszpanii wprowadziłby przekłuwający bańkę podatek nieruchomościowy po otrzymaniu takiego polecenia z Brukseli? Oczywiście nie.

Tłum. TK

© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved

Wolfgang Muenchau

"The Financial Times"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.