USA napędzają wojnę kursową
AMERYKAŃSKI NOBLISTA ostrzega przed drugim dnem recesji w Stanach Zjednoczonych i Europie. Jego zdaniem plan stymulacyjny prezydenta Obamy nie wyszedł. Nakręcił za to walkę o opłacalność eksportu na świecie
Nie najlepiej. Barack Obama, który zaczął urzędowanie od zainicjowania wielkiego planu stymulacyjnego, zagrał va banque. Musiał podjąć to ryzyko. Dziś okazuje się, że plan nie zadziałał. Zresztą nie osądzałbym za to Obamy. Program pobudzania gospodarki okazał się po prostu za słaby. 15 mln Amerykanów nie może znaleźć pracy. A słupki wskazujące stopę bezrobocia z dnia na dzień rosną.
Potrzebny jest nowy plan. Tylko że trzeba go lepiej zaprojektować. Priorytetem są inwestycje, które przyniosą zyski w dłuższym terminie, głównie rozwój technologii, edukacji i infrastruktury. Podstawa to stymulować wzrost. Zarówno firmy, jak i przeciętni konsumenci oszczędzają, nie wydają i nie inwestują. W ostatniej rozmowie z panem przestrzegałem przed takim scenariuszem. Jeżeli sztucznie nie będzie się tworzyć nowych miejsc pracy, to gospodarka będzie się dalej kurczyć.
Zapanował pewien chaos. Amerykanie krańcowo obniżyli stopy, by pobudzić gospodarkę, ale o ironio, inwestorzy uciekli na rynki, gdzie mogą więcej zarobić, i efekt jest zupełnie odwrotny. W konsekwencji w ostatnich kilku tygodniach dolar osłabił się o ponad 6 proc. w stosunku do głównych walut. Rzeczywiście takie kraje jak Brazylia czy Japonia podjęły kroki, by bronić swojego eksportu, i walczą z przesadną aprecjacją swoich walut.
Trzeba być ostrożnym. Niewykluczona jest druga fala kryzysu. Ale uważam, że podstawowe decyzje w Stanach Zjednoczonych były słuszne. Dobrze, że niektórzy liderzy państw unijnych przestali się wahać i zdecydowali się na interwencję, w przeciwnym razie Grecja, a może i kolejne państwa musiałyby upaść. Wbrew obiegowej opinii nie polegało to na - kolokwialnie mówiąc - bailoucie Grecji czy Hiszpanii, tylko na ubezpieczeniu działalności banków.
Nie ma powodu, dla którego ten kraj miałby dziś bankrutować. Uważam, że jeżeli koszt obsługi długu nie przekroczy 3 proc., to nawet przy zadłużeniu sięgającym 120 proc. PKB rząd jest w stanie spłacać bieżące długi, bo to tylko 3,6 proc. PKB. Z drugiej strony jeżeli zachwiana zostanie równowaga i koszty długu wzrosną, to zagrożone bankructwem mogą być kolejne kraje, w których dzisiaj dług jest dużo niższy niż w Grecji. Unia Europejska we własnym interesie musi pomyśleć o stworzeniu funduszy dla ofiar potencjalnych kryzysów w przyszłości, tak jak u swych podstaw stworzyła fundusze na proporcjonalny rozwój regionalny.
Jest to dobry pomysł. Chodzi właśnie o opodatkowanie ryzykownych inwestycji.
Przede wszystkim jednak taki podatek ostudzi zapał banków do podejmowania nadmiernie ryzykownych inwestycji i zabezpieczy system finansowy na przyszłość.
@RY1@i02/2010/205/i02.2010.205.183.007a.101.jpg@RY2@
Fot. Vario-Images/Forum
Joseph Stiglitz, Amerykański ekonomista, laureat ekonomicznego Nobla z 2001 roku. W latach 1993 - 1997 był szefem doradców ekonomicznych demokratycznego prezydenta Stanów Zjednoczonych Billa Clintona, w latach 1997 - 2000 pełnił funkcję głównego ekonomisty Banku Światowego. Joseph Stiglitz znany jest z krytycznego spojrzenia na zarządzanie mechanizmem globalizacji, ekonomię ściśle wolnorynkową oraz niektóre międzynarodowe instytucje, takie jak Międzynarodowy Fundusz Walutowy czy Bank Światowy.
Rozmawiał Radosław Korzycki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu