Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Czechy, Słowacja i Węgry razem o OFE

27 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

KRAJE WYSZEHRADZKIE zażądały odliczania całości sum przekazywanych na fundusze emerytalne od długu publicznego i deficytu sektora finansów publicznych. Kolejne państwa po Polsce uznały, że dotychczasowe propozycje Brukseli w tej sprawie są niewystarczające

Trzy kraje Europy Środkowej: Czechy, Słowacja i Węgry, walczą z deficytem budżetowym. Ale coraz częściej za pomocą sposobów, które nie podobają się Komisji Europejskiej, MFW i największym krajom UE: Francji i Niemcom. Wczoraj swoje plany przedstawiły Bratysława i Praga. W ubiegłym tygodniu brylował Budapeszt.

- Unia musi przyjąć bardziej obiektywne kryteria oceny deficytu. Dopiero na tej podstawie można forsować kary za ich łamanie - ogłosili po wczorajszym spotkaniu w Pradze szefowie rządów Słowacji i Czech: Iveta Radiczova i Petr Neczas. Oba kraje chcą, by wydatki na otwarte fundusze emerytalne były odliczane od deficytu budżetowego i długu publicznego. Podobne stanowisko reprezentuje zresztą Polska.

Batalia o sposób liczenia zadłużenia krajów UE znajduje się na ostatniej prostej. Decyzje w tej sprawie mają zapaść pod koniec października. Na polsko-czesko-słowackie argumenty stara UE, w tym Niemcy, mówi zdecydowane "nie".

Pod trwającymi od lipca rządami Ivety Radiczowej Słowacja raz już zadarła z Berlinem i resztą strefy euro ogłaszając, że nie zamierza płacić rachunku za ratowanie zadłużonej Grecji. Po nagocjacjach Słowacy zrzucili się tylko na wart 750 mld euro europejski fundusz stabilizacyjny, pozostali natomiast poza 110-mld schematem pożyczkowym dla Aten do którego Słowacy mieli dołożyć 817,85 mln euro.

Jeszcze bardziej pod prąd metod wychodzenia z kryzysu - promowanych przez Brukselę i MFW - działa węgierski rząd Viktora Orbana. Lider konserwatywnego Fideszu już do wyborów szedł pod hasłem, że nie zamierza przejmować się warunkami, którymi MFW obwarował udzieloną Węgrom jesienią 2008 roku pożyczkę ratunkową w wysokości 16 mld dol. W ubiegłym tygodniu skonkretyzował swoje zapowiedzi i ogłosił, że będzie łatał dziurę budżetową nie za pomocą podwyżek podatku dochodowego i VAT (co zalecał MFW), ale okładając specjalną trzyletnią daniną na zagraniczny kapitał z branży telekomunikacyjnej, energetycznej i handlowej na sumę ok. 2,7 mld dol. rocznie. Pomysł mocno uderzy w interesy takich zachodnich tuzów jak brytyjski Vodafone, niemiecki Deutsche Telekom czy francuskie Auchan oraz GDF. Na dodatek Orban chce zawiesić do końca 2011 roku wpłaty na państwowe fundusze emerytalne, co już wzbudziło panikę Europejskiego Forum Ubezpieczeniowego.

Ściąganie pieniędzy na łatanie deficytu od banków spowodowało, że w ubiegłym tygodniu austriacki bank Erste zagroził wycofaniem się z Węgier i przeniesieniem swojej siedziby do Polski.

Rafał Woś

rafal.wos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.