Dziennik Gazeta Prawana logo

W sprawie odliczania OFE chcemy więcej

3 lipca 2018

POLSKI RZĄD zmienia strategię negocjacji dotyczących naliczania naszego długu publicznego w Europie. Zawiesza rozmowy z Komisją Europejską, a wsparcia zaczyna szukać u europejskiego prezydenta Hermana Van Rompuya i kanclerz Niemiec Angeli Merkel

Polska wciąż ma szanse w grze o większe uwzględnienie kosztów emerytalnych reform w unijnej statystyce deficytu sektora finansów publicznych.

Pierwsza runda został wygrana, bo mimo wcześniejszych obaw Komisja Europejska zajęła się sprawą i zaproponowała ulgi dla krajów, które przeprowadzają reformy emerytalne. Naszym zdaniem zbyt małe, domagamy się większych. Aby je uzyskać, Polska zmienia taktykę.

Do tej pory polityczny lobbing prowadzony był wobec Komisji Europejskiej, która wręcz rywalizowała z zespołem zadaniowym szefa Rady Europejskiej Hermana Van Rompuya i wydawała się nam przychylna. Ale, jak wynika z nieoficjalnych informacji "DGP", na ostatniej prostej wycofała się z części korzystnych dla Polski ustaleń.

Nam chodziło o to, by największe ulgi związane były nie tylko z możliwością odliczania kosztów reform emerytalnych od długu publicznego, ale też od deficytu sektora finansów publicznych.

Ostatecznie KE zaproponowała, aby przez 5 lat kraje, które przeprowadziły reformy emerytalne, mogły uwzględniać ten fakt w statystykach. I dała możliwość, by z uwagi na pieniądze przekazywane do otwartych funduszy emerytalnych, nasz deficyt sektora finansów publicznych mógł wynieść nie trzy, jak wynika z kryteriów z Maastricht, a cztery procent. A to oznacza, że nie tak łatwo będzie wdrożyć wobec Polski procedurę nadmiernego deficytu, której skutkiem może być zablokowanie funduszy spójności płynących dla Polski. Drugie ułatwienie, wynikające z tej decyzji, to możliwa szybsza droga do strefy euro. - Nasza interpretacja jest taka, że jak deficyt będzie sięgał nawet 4 proc., to nie powód, by nas zatrzymać przed strefą euro - mówi komisarz do spraw budżetu Janusz Lewandowski.

Ale to wszystko, Komisja nie widzi już dalszych możliwości pójścia na rękę Polsce. Lewandowski w swojej walce wewnątrz KE jest osamotniony, bo część krajów, które nas do tej pory popierały, jest zadowolonych z osiągniętych rezultatów.

Stąd teraz zamierzamy grać razem z szefem Rady Europejskiej Hermanem Van Rompuyem i Niemcami. Bo Van Rompuy w ostatniej chwili nas poparł, uznając propozycje Komisji za niewystarczające. A to on odpowiada za przygotowanie obrad Rady Europejskiej i jego zespół ma teraz przyspieszyć przygotowania nad pakietem rozwiązań dotyczących zarządzania ekonomicznego. Do tego w Europie coraz większe zrozumienie znajduje argument, że jeśli w tej sprawie nie będzie zmian, to kraje członkowskie się przestraszą i by polepszyć statystyki, wycofają się z reform emerytalnych. Polscy negocjatorzy liczą, że ta kwestia teraz pomoże przełamać opór największych unijnych graczy. Chcemy też dać Niemcom poparcie nawet dla bardzo radykalnej wersji sankcji - właśnie w zamian za większe ulgi dla naszych odliczeń. - W grupie zadaniowej Van Rompuya było ostatnio mocniejsze poparcie dla naszych propozycji - mówi Mikołaj Dowgielewicz, wiceminister spraw zagranicznych. - Popierali nas Duńczycy i Holendrzy, a nawet szef EBC Jaen Trichet - dodaje.

Jednak nie wiadomo, na ile najwięksi unijni płatnicy - Niemcy - będą skłonni pójść nam na rękę w obawie, że w kolejce ustawią się inne kraje chcące odliczać nie tylko reformy emerytalne. Choć wydaje się, że w najgorszym razie możemy uzyskać to, by ulgi proponowane przez Komisję objęły także deficyt, a nie tylko dług.

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

Strona unijna widzi potrzebę uwzględnienia polskich postulatów w swoich decyzjach, ale zaproponowane rozwiązanie jest niepełne. Niepełne, bo ograniczone w czasie, a skutki reformy będziemy odczuwali do 2050 r., do tego dotyczy głównie kwestii długu, a nie deficytu sektora finansów publicznych. Pamiętajmy, że takie same zobowiązania emerytalne są we wszystkich krajach, a my jesteśmy jedynym krajem, w którym pokazujemy je i w deficycie, i w długu. W ramach OFE Skarb Państwa się zadłuża, by pokryć składkę, co nie jest kreowaniem nowych oszczędności krajowych, lecz ujawnianiem zobowiązań. To powoduje zwiększanie deficytu finansów publicznych, co w 2010 r. wraz z odsetkami od wyemitowanych obligacji wyniosło 2,5 proc. PKB. Stąd taka zmiana definicji ma znacznie kluczowe. Za kilka lat bieżące zobowiązania plus odsetki będą stanowiły 3 proc. PKB. Wtedy, by spełnić kryteria z Maastricht, budżet powinien być zrównoważony.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.