Pułapki unijnych finansów publicznych
Obietnica bezterminowej pomocy państwom osłabia siłę nawet najlepszych zasad działania strefy euro
Od kiedy kryzys dłużny wstrząsnął podstawami europejskiej unii monetarnej, przywódcy strefy euro deklarują, że powstrzymają wszelkie przyszłe ciosy. Jednak plany przywódców zaprezentowane ostatnio przez Komisję Europejską nie przybliżą nas do tego celu.
Wzmocnienie europejskich przepisów dotyczących finansów publicznych i paktu stabilizacji i wzrostu to dobry pomysł. Na drodze pozostaje jednak kilka poważnych problemów politycznych.
Po pierwsze, jeśli jakieś zasady nie dotyczą wszystkich, łatwo stają się narzędziem, za pomocą którego duże państwa prześladują małe. Widać to choćby w bezwstydnej bezkarności, z jaką Francja i Niemcy łamały pakt w latach 2003 - 2004. Komisja słusznie zaproponowała, by decyzje w sprawie kar zapadały głosami odwróconej większości - zamiast kwalifikowanej większości do ich wprowadzenia potrzebna byłaby kwalifikowana większość do ich odrzucenia. Jednak trudno sobie wyobrazić, by nawet to udało się przeforsować wbrew najważniejszym krajom UE.
Pod drugie, skuteczniejsze wprowadzanie złych przepisów tylko pogorszy sprawę. Pakt stabilizacji i rozwoju ignoruje zróżnicowanie sytuacji ekonomicznej poszczególnych krajów, cykl gospodarczy i przepływy kapitałowe wewnątrz strefy euro. Należycie przestrzegany pakt mógłby powstrzymać Grecję przed nieodpowiedzialnym zadłużaniem się, ale nie rozwiązałby problemów w Hiszpanii i Irlandii, które były dziełem kapitału prywatnego.
Rezygnacja z wymogu niskiego deficytu nawet od krajów z niskim zadłużeniem wydaje się nieco mniej nierealna niż wcześniej. Komisja nie przyznała, że deficyty są czasami pożądane, ale zaproponowała, by powstrzymywać się przed nadmiernymi nierównowagami, tak samo jak przed deficytami.
To niemały koncepcyjny przełom. W idealnej sytuacji członkowie strefy euro mogliby być zmuszani do ograniczania swoich nadwyżek w obrotach bieżących, bo stanowią pożywki dla baniek spekulacyjnych albo napędzają niestabilne szaleństwo konsumpcyjne u ich sąsiadów. Koncepcja ta będzie jednak wiarygodna tylko wtedy, gdy najpotężniejsze państwa członkowskie porzucą przekonanie, że deficyt fiskalny jest jedynym problemem ekonomicznym, a jego ograniczenie jedynym rozwiązaniem. Dyscyplina rynkowa będzie miała znaczenie, dopóki liderzy nie będą w stanie znieść idei upadłości suwerennego członka strefy euro. Nikt tego nie chce, ale bezterminowa obietnica pomocy osłabia siłę nawet najlepiej pomyślanych zasad.
Tłum. TK
© The Financial Times Limited 2010
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu