PKB rośnie szybciej, niż przewidywano
MIMO DOBRYCH WIEŚCI eksperci przestrzegają przed optymizmem. Reszta świata będzie się rozwijać szybciej niż UE
Dobre wiadomości dla Europy. Według opublikowanych wczoraj danych Komisji Europejskiej wzrost PKB w Unii będzie w tym roku niemal dwukrotnie wyższy, niż się do tej pory spodziewano, i wyniesie 1,8 proc. wobec 1 proc. prognozowanego w maju. Lokomotywą odbudowy są Niemcy. I choć w drugim półroczu trzeba się liczyć ze spowolnieniem, o drugim dnie kryzysu nie ma mowy.
- Niemcy są motorem rozwoju, to widać w wielu krajach Europy Środkowej i Wschodniej - mówił unijny komisarz do spraw gospodarki Olli Rehn.
Cztery miesiące temu komisja prognozowała dla naszych sąsiadów wzrost na poziomie 1,2 proc. Wczoraj zrewidowano te przewidywania, i to aż do 3,4 proc. Tym samym Niemcy pod względem tempa wzrostu PKB dogonią Polskę, której gospodarka ma rosnąć w tym samym tempie. Polska też awansuje, choć nie tak spektakularnie, bo z poziomu 2,7 proc. Przyspieszenie nad Wisłą jest napędzane wzrostem popytu wewnętrznego.
Spośród siedmiu największych unijnych gospodarek, których dotyczą opublikowane wczoraj dane, powody do niepokoju może mieć tylko Hiszpania. PKB tego kraju spadnie w tym roku drugi raz z rzędu; tym razem o 0,3 proc.
- Europejczycy na siłę widzieli przyszłość w czarnych barwach, nie mając ku temu podstaw. Unia Europejska jako całość wypada nieźle, oczywiście poza takimi krajami, jak Grecja czy Łotwa, a to m.in. za sprawą handlu, który w ostatnim czasie niesamowicie skoczył do góry - mówi "DGP" ekonomista Jacques Pelkmans, były doradca Komisji Europejskiej i OECD. W czerwcu UE sprzedała za granicę towary warte 31 proc. więcej niż w 2010 r.
Na hurraoptymizm jest jednak zbyt wcześnie. Podwyższenie prognoz dla UE to przede wszystkim zasługa nadspodziewanie dobrych wyników w drugim kwartale. W drugim półroczu Bruksela spodziewa się delikatnego spowolnienia. Co gorsza, jak przedwczoraj przekonywał dyrektor MFW Dominique Strauss-Kahn, odbudowa gospodarek nie idzie w parze z tworzeniem nowych miejsc pracy, ponieważ nawet 2-proc. wzrost jest niewystarczający. Bezrobocie pozostaje na wysokim poziomie zarówno w Europie (9,6 proc.), jak i w USA (9,5 proc.; obie dane za Eurostatem).
Tymczasem reszta świata będzie się rozwijać znacznie szybciej niż Zachód. Według MFW rozwijające się kraje Azji mogą liczyć w tym roku na 8,7 proc. wzrostu, Afryka Subsaharyjska na 4,7 proc., zaś państwa WNP na 4 proc. Na tym tle unijne 1,8 proc., nawet po korekcie w górę, wygląda blado.
Jak podkreślają analitycy, wciąż nie można mówić o pełnej odbudowie rynków finansowych po ujawnieniu katastrofy fiskalnej w Grecji i przyjęciem przez państwa strefy euro pakietu ratunkowego dla Aten. Sytuacja na południu Europy nadal nie napawa optymizmem. Dlatego według Strauss-Kahna to właśnie Europa jest najmniej pewnym punktem na mapie światowej odbudowy. Choć kraje Unii stanowią zaledwie 14 proc. ogólnej liczby niepodległych państw, na liście MFW kurczących się w 2010 roku gospodarek stanowią aż 39 proc. (7 z 18). To wyraźna nadreprezentacja.
Współpraca Piotr Włoczyk
Michał Potocki
michal.potocki@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu