Dziennik Gazeta Prawana logo

Polacy kupili sobie wzrost PKB

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

ŚWIETNE DANE O GOSPODARCE - Aż o 3,5 proc. wzrósł w drugim kwartale tego roku produkt krajowy brutto. To więcej, niż spodziewali się eksperci. Zaczęliśmy kupować więcej, bo wierzymy, że nas na to stać, i chcemy zapomnieć o kryzysie

Bez reform, planów stymulacyjnych i szumnie zapowiadanych ułatwień dla przedsiębiorców - a jednak polska gospodarka się kręci. Wczoraj GUS ogłosił, że PKB w drugim kwartale wzrósł o 3,5 proc. Zaskoczyło to rynek, takiego wyniku spodziewali się tylko najwięksi optymiści.

O dobrym poziomie wzrostu PKB zadecydowała odzyskująca formę konsumpcja, rozkręcone inwestycje publiczne oraz dobra koniunktura u naszych zachodnich sąsiadów.

Jednak na dalszy silny wzrost raczej nie mamy co liczyć. Jak sądzą analitycy, przez kolejnych kilkanaście miesięcy nasza gospodarka będzie buksowała w miejscu, choć to miejsce nie będzie takie złe: między 3 a 4 proc. wzrostu PKB. Dlatego wczoraj minister finansów Jacek Rostowski nie krył zadowolenia: - Wzrost gospodarczy w tym roku będzie naprawdę solidny i pozwala także na pewien optymizm, jeśli chodzi o przyszły rok - stwierdził wczoraj po publikacji danych GUS.

Dawka optymizmu będzie jednak uzależniona od kilku czynników. Polacy ciągle powinni kupować tak dużo jak w drugim kwartale. Spożycie indywidualne wzrosło wtedy o 3 proc. i - jak szacują analitycy - dało to aż 2,2 proc. wzrostu. Konsumpcja rośnie dzięki utrzymującym się na wysokim poziomie zakupom dóbr trwałego użytku, czyli np. sprzętu AGD. - Jest jeszcze jeden czynnik wzrostu, w II kwartale nastąpiło coś w rodzaju nadrabiania zaległości po pierwszym, w którym była sroga zima - mówi prof. Stanisław Gomułka, główny ekonomista Business Centre Club.

Podobne zaległości odrabiano w inwestycjach. W drugim kwartale wprawdzie nakłady na nie spadły o 1,7 proc., ale poprzednio spadek był wyraźniejszy - aż 12,4 proc. Motorem hamującym spadek okazały się inwestycje publiczne, przede wszystkim infrastrukturalne.

- Dzięki środkom z Unii Europejskiej wydajemy dużo na inwestycje publiczne i tak będzie do 2013 roku. Natomiast znacznie gorzej z inwestycjami sektora prywatnego, a to bardzo niepokojące, bo w długim okresie czasu to właśnie one napędzają PKB - mówi prof. Andrzej Kaźmierczak, członek RPP. To, że inwestycje prywatne stają się coraz większą słabością naszej gospodarki, potwierdzają także inni ekonomiści. Ich zdaniem polskie przedsiębiorstwa czekają na oznaki większego ożywienia i na razie nie chcą wydawać pieniędzy, obawiając się spowolnienia na świecie. - Brak inwestycji oznacza, że nie ma dużego optymizmu w firmach, a to znak zapytania o trwałość wzrostu gospodarczego - mówi prof. Krzysztof Rybiński z SGH.

Na szczęście jednak polskie firmy skrzętnie skorzystały z lepszych nastrojów na zachodzie Europy, a szczególnie z oddechu, jaki złapała niemiecka gospodarka. Eksport zwiększył się o 17 procent rok do roku. "Nieoczekiwany silny przyrost PKB w Polsce w drugim kwartale jest częściowo wynikiem silnego eksportu do szybko odbijającej się gospodarki Niemiec" - zauważył wczoraj "Financial Times".

Jak będzie dalej? Ekonomiści liczą na to, jeśli nie utrzymamy tak wysokiego poziomu konsumpcji wewnętrznej, inne czynniki będą się wymieniać w roli motoru wzrostu gospodarczego. To dzięki temu Polska utrzyma dynamikę PKB na poziomie 3 - 4 proc. - Do niedawna czynnik międzynarodowy ciągnął polską gospodarkę, teraz mamy wychłodzenie. Trzeba jednak liczyć, że w końcu wzrost będą napędzały inwestycje - mówi Rybiński.

Wczorajsze dane GUS według ministra Rostowskiego potwierdzają, że wzrost PKB w tym roku wyniesie przynajmniej 3 proc.

@RY1@i02/2010/169/i02.2010.169.000.003a.001.jpg@RY2@

Tylko Niemcy rozwijają się szybciej niż Polska

Grzegorz Osiecki

grzegorz.osiecki@infor.pl

główny ekonomista Invest-Banku

@RY1@i02/2010/169/i02.2010.169.000.003a.002.jpg@RY2@

Fot. Mat. prasowe

Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku

To dobry sygnał. Cieszy zwłaszcza wysoka konsumpcja, która przyspieszyła mimo niskiej dynamiki płac i sytuacji na rynku pracy. Bo wprawdzie ona cały czas się poprawia, ale bezrobocie nadal utrzymuje się na wysokim poziomie.

Widać ludzie dobrze oceniali perspektywy swoich dochodów i perspektywy swoich firm. I to na tyle dobrze, że można zwiększać wydatki i kupować dobra trwałego użytku. Jak spojrzymy na wskaźniki ufności konsumentów, to trend jest wzrostowy i wracają już one do poziomu sprzed upadku Lehman Brothers. Do tego dochodzą inwestycje publiczne, które m.in. z powodu Euro 2012 cały czas rosną i będą rosły przez kolejne lata.

Cały czas mamy spadek inwestycji w przedsiębiorstwach. A to się nie zmieni, dopóki firmy nie przekonają się, że szybki wzrost popytu ma charakter trwały. A przecież widać, że gospodarka amerykańska spowalnia i za chwilę może to być zjawisko globalne. Moim zdaniem w kolejnych kwartałach wzrost będzie słabszy. 3,4 proc. PKB w tym i 3 proc. w ostatnim. Będziemy mieli fazę stabilizacji wzrostu na obecnym poziomie. Po prostu w takim otoczeniu zewnętrznym ten samochód nie może pojechać szybciej.

Rozmawiał Grzegorz Osiecki

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.