Budżet 2011 będzie restrykcyjny. Zamrozimy wydatki na administrację
Przygotowujemy restrykcyjny budżet. Właśnie wysłaliśmy do dysponentów limity wydatkowe z prośbą, by się do nich odnieśli. Założenia są restrykcyjne i tam, gdzie się da, chcemy zostawić wydatki na poziomie zeszłorocznym lub zmniejszyć ich wzrost poniżej 1 pkt proc., o którym mówi reguła wydatkowa.
Trochę niższe. O ile - trudno powiedzieć. Czekamy, jak dysponenci odniosą się do zaproponowanych limitów. Potem dopiero zostanie przygotowany projekt budżetu, który otrzyma rząd. Staramy się zamrażać wydatki administracyjne i na wynagrodzenia bądź bardzo mocno ograniczać ich wzrost.
Zobaczymy. W tej chwili sprawdzamy doniesienia medialne o jakimś nadzwyczajnym wzroście wydatków, związanym z przyrostem administracji. Taki duży przyrost - ok. 30 tys. etatów - faktycznie się w 2009 r. odbył, ale w sferze samorządowej, na co rząd w dzisiejszym stanie prawnym nie ma żadnego wpływu. Sądzę, że przydatne byłyby zmiany w prawie, które by ten wzrost ograniczyły. Inaczej mamy sytuację nielogiczną: rząd zaciska pasa, a podsektor samorządowy nie odczuwa tego, że sytuacja finansów publicznych takie zacieśnianie wymusza. Ale w administracji państwowej ograniczenia przydałyby się także. Lepiej chyba jest mieć mniejszy zasób urzędników, ale za to trochę lepiej wynagradzanych i zadowolonych ze swojej pracy, niż układ odwrotny i niezmotywowanych pracowników.
Chcemy go obniżyć w przyszłym roku - mniej więcej o połowę. Dopasujemy jego wysokość do średniej unijnej. Nadal będzie dosyć wysoki - ok. 3,5 tys. zł. Dziś ten zasiłek jest bardzo wysoki i powoduje, że ceny usług pogrzebowych są bodaj najwyższe na świecie.
Becikowe to 400 mln zł. Warto by mu się przyjrzeć, ale jego likwidacja nie załatwi sprawy finansów publicznych. Natomiast ulgi to faktycznie duża suma - ok. 6 mld zł - ale też przy okazji kwestia wspierania rodziny. Zmiana w tak poważnej kwestii musiałaby być poprzedzona poważną debatą.
Będziemy przyglądać się bardzo szczegółowo wszystkim wydatkom, które nie wynikają z ustaw. A jest ich bardzo dużo, dalsze poszukiwanie oszczędności to cel na kolejne kilka tygodni.
Będzie Fundusz Obrony Narodowej. Wydatki w dłuższym okresie mają pozostać na poziomie 1,95 proc. PKB, ale w trudniejszych czasach będziemy wydawać mniej. Zaproponowaliśmy 6-letni cykl rozliczeń, bo taki mniej więcej jest okres trwania cyklu koniunkturalnego.
Odpowiem za trzy tygodnie.
Przyglądaliśmy się temu z ekonomicznego punktu widzenia. Cztery lata to zbyt krótki okres na takie rozliczenie. Mogłoby się okazać, że to okres gorszej koniunktury, i wtedy FON nie odegrałby swojej roli.
Będziemy wiedzieli pod koniec sierpnia. Ale ten budżet będzie rygorystyczny. Musi taki być. W przyjętym przez rząd wieloletnim planie finansowym maksymalny deficyt został określony na 45 mld zł. Teraz robimy wszystko, by to osiągnąć, a jak się da, to go jeszcze trochę zmniejszyć.
Będziemy się starać, by to było kilka miliardów. Ale trzeba pamiętać, że ten mniejszy zapisany deficyt będzie poziomem maksymalnym, czyli wykonanie też będzie niższe - jak co roku.
@RY1@i02/2010/156/i02.2010.156.000.005a.001.jpg@RY2@
Fot. Artur Chmielewski
Ludwik Kotecki, wiceminister finansów
, wiceminister finansów
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu