Bank centralny zapowiada urynkowienie juana
Celem Chin jest pełna wymienialność juana, a to oznacza, że jego cenę będzie kształtował rynek, oświadczył Yi Gang, wiceprezes Ludowego Banku Chin.
Władze w Pekinie od dawna są krytykowane - przede wszystkim przez Stany Zjednoczone - za to, że utrzymują kurs waluty na zaniżonym poziomie, by zwiększyć konkurencyjność gospodarki. W połowie czerwca bank centralny zapowiedział pewne poluzowanie kursu juana.
- Naszym ostatecznym celem jest to, by juan był w pełni wymienialny. A kurs walut wymienialnych generalnie jest ustalany przez rynek - powiedział Yi Gang w wywiadzie udzielonym magazynowi "China Reform".
W lipcu 2005 r. Chiny odeszły od utrzymywanego od 11 lat sztywnego kursu juana wobec dolara, choć ustaliły widełki, w których mógł się wahać. Jednak w 2008 r. wróciły do sztywnego kursu, co pomogło chińskim eksporterom w przetrwaniu światowego kryzysu finansowego. Zdaniem krytyków obecny kurs - 6,8 juana za dolara - jest nawet o 40 proc. za niski.
Yi powiedział, że Pekin nie będzie zabiegał o to, by juan stał się światową walutą rezerwową, lecz zostawi to rynkowi. - Przede wszystkim zależy to od ekonomicznej siły państwa czy bloku państw, po drugie od spójności i atrakcyjności jego kultury, po trzecie od jego siły politycznej i militarnej - wyjaśnił Yi.
Taka perspektywa jest jednak realna, bo siła ekonomiczna Chin wciąż rośnie. Według Yi Ganga Chiny - których PKB wzrósł w pierwszej połowie roku o 11,1 proc. - już przegoniły Japonię i stały się drugą co do wielkości gospodarką świata. Od zainicjowania reform rynkowych w 1978 r. chińska gospodarka rozwija się średnio w tempie 9,5 proc. rocznie i w efekcie wyprzedza kolejne kraje - w 2005 r. Wielką Brytanię i Francję, w 2007 r. Niemcy, a w zeszłym roku niemal zrównała się z Japonią. Według wyliczeń Banku Światowego i Goldman Sachs, około roku 2025 Chiny powinny zastąpić Stany Zjednoczone w roli największej gospodarki świata. Znacznie dłużej zajmie jednak zbliżenie się ich dochodu narodowego na głowę mieszkańca - obecnie wynosi on 3,8 tys. dolarów rocznie, czyli jest ponad 10 razy mniejszy niż w krajach wysoko rozwiniętych.
Oprócz deklaracji w sprawie juana Chiny zezwoliły również Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu na opublikowanie - po raz pierwszy od 2006 r. - pełnego raportu na temat swojej gospodarki. Dokument w dość pozytywnym tonie wypowiada się o posunięciach władz chińskich wobec kryzysu. MFW zachęca w nim do aprecjacji juana. Zaleca także, by Chiny nie rezygnowały w 2010 r. ze stymulacji fiskalnej w celu doprowadzenia do poprawy sytuacji gospodarczej, jednocześnie podejmując kroki fiskalne pobudzające konsumpcję.
bjn, afp, reuters
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu