Ożywienie bez pracy
Wszystkie najważniejsze wskaźniki gospodarcze napawają otuchą. I gdyby nie dwie dane, moglibyśmy już myśleć o kolejnym wielkim awansie ekonomicznym Polaków. Bezrobocie wciąż jednak pozostaje wysokie, a nasze zarobki nieproporcjonalnie niskie do tempa wzrostu całej gospodarki. Bez pracy pozostaje 1,8 mln Polaków. Według ekspertów rynek szybko się nie otworzy, a tym bardziej pracodawcy nie zaczną podnosić pensji.
Sprzedaż detaliczna wzrosła o 6,4 proc., sprzedaż hurtowa w handlu na plusie o 14 procent, a zamówienia w przemyśle skoczyły aż o jedną piątą. W tym samym czasie bezrobocie spadło zaledwie o 0,3 pkt proc. i to nie na skutek lepszej koniunktury, ale czynników sezonowych - letniego natężenia prac w budowlance czy rolnictwie.
- Przedsiębiorcy nie zatrudniają, bo obawiają się drugiej fali kryzysu. Zamiast generować nowe koszty, wykorzystują posiadane zdolności wytwórcze - mówi prof. Krzysztof Obłój z UW.
Tę opinię potwierdzają dane o szybko rosnącej wydajności pracy, która według GUS skoczyła w pierwszej połowie roku aż o 13 proc. Żeby taki poziom został skonsumowany przez gospodarkę i żeby zaczęło przybywać nowych miejsc pracy, wzrost PKB powinien sięgać 4 - 4,5 proc. Tymczasem przez najbliższe dwa lata bliski będzie 3,5 proc.
Wbrew obiegowym opiniom firmy w kryzysie nie ścięły maksymalnie zatrudnienia. - Unikały kosztownych zwolnień, dlatego teraz mają duże rezerwy siły roboczej i zdolności wytwórczych - tłumaczy prof. Stanisław Gomułka.
Utrzymujący się poziom bezrobocia powoduje, że Polacy mogą zapomnieć o skokach płac sprzed kryzysu rzędu 10 proc. Teraz ten wzrost ściga się z inflacją i wszystko wskazuje, że tak pozostanie. Chyba że odsiecz przyjdzie ze strony... demografii. - Choć zatrudnienie nie będzie znacząco rosło, bezrobocie może wkrótce zacząć spadać. Na emerytury zaczyna przechodzić powojenny wyż demograficzny - mówi Jeremi Mordasewicz, ekspert Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych "Lewiatan".
Ale tu zmiany i tak następują bardzo powoli. Dziś wiemy tylko tyle, że po sezonowym spadku bezrobocia pod koniec roku czeka nas jego wzrost. Według prognoz przekroczy 12 proc. Aby je trwale zmniejszyć, prócz sprzyjających warunków makroekonomicznych potrzebne są zmiany systemowe. Przede wszystkim należy zmniejszyć opodatkowanie płac i poprawić działanie biur pośrednictwa pracy.
@RY1@i02/2010/143/i02.2010.143.000.001a.001.jpg@RY2@
Jarosław Olechowski
jaroslaw.olechowski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu