Budżet nie daje nadziei na euro
Deficyt finansów publicznych w przyszłym roku będzie zbyt duży, abyśmy do 2012 roku spełnili warunki przyjęcia euro. A rząd to zapowiedział w programie konwergencji.
Z przyjętych wczoraj przez rząd założeń makroekonomicznych do przyszłorocznego budżetu wynika, że w 2011 roku deficyt budżetu może wynieść 36,3 mld zł. Tak oszacował dla "DGP" Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku.
Ale dla polskich planów wejścia do strefy euro ważniejszy jest deficyt finansów publicznych. Borowski, ale też Mirosław Gronicki, b. minister finansów - analizujący rządowe wskaźniki - twierdzą, że wyniesie on ok. 5,5 proc. PKB. To za dużo, by zrealizować plany zejścia deficytu finansów publicznych do 3 procent w 2012 r.
- Cięcie o 2,5 proc. bez radykalnych zmian strukturalnych jest praktycznie niemożliwe - mówi Gronicki.
Spadek deficytu finansów publicznych będzie mniejszy, niż szacował w styczniu resort finansów, bo wolniej będzie się rozwijać gospodarka.
Rząd uznał wczoraj, że wzrost PKB wyniesie w 2011 roku 3,5 proc. Pół roku wcześniej szacunki Ministersta Finansów mówiły o 4,5-proc. wzroście.
Do większej redukcji deficytu konieczne byłyby cięcia wydatków. Tymczasem rząd zamroził płace w administracji - o czym pisaliśmy wczoraj - ale nie rezygnuje z podnoszenia wydatków socjalnych. W przyszłym roku na ten cel budżet przeznaczy dodatkowo prawie 600 mln zł. Nie będzie też zamrożenia czy nawet redukcji skali podwyżek emerytur i rent, które otrzymuje prawie 10 mln osób. Wzrosną o blisko 2 proc., co zwiększy wydatki budżetu o ponad 2 mld zł.
Na pewno będą podwyżki dla nauczycieli. Ich płace mogą wzrosnąć nawet o 10 proc., o dodatkowe 2 mld zł.
Na tym tle oszczędności z zamrożenia płac w budżetówce, wynoszące 800 mln zł, nie robią wrażenia.
Marek Chądzyński
Bartosz Marczuk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu