Niemcy tną, Unia się boi
Niemcy zaciskają pasa. Po burzliwym dwudniowym posiedzeniu rządu kanclerz Angela Merkel ogłosiła wczoraj plan cięć budżetowych sięgających 10 mld euro rocznie aż do 2016 r. To ryzykowne posunięcie w okresie krysowym - twierdzą eksperci - grozi bowiem powstrzymaniem produkcji. - Jeżeli Niemcy wpadną w recesję, Polska już się z niej nie wywinie - mówi prof. Witold Orłowski.
Pracę straci piętnaście tysięcy urzędników, wzrosną podatki od zakupu paliw, papierosów i biletów lotniczych, spadną wydatki na Bundeswehrę. Wszystko po to, by powstrzymać szybko narastający dług publiczny i sprowadzić w ciągu trzech lat deficyt budżetowy poniżej 3 proc. PKB.
Eksperci obawiają się jednak, że radykalne oszczędności ponownie wepchną gospodarkę Niemiec w recesję. - I to w chwili, gdy z trudem przełamuje ją Europa. Jeżeli Niemcy, największa gospodarka Europy, teraz dokonują cięć, nie jest to dobre dla koniunktury na europejskich rynkach. Mam wrażenie, że Angeli Merkel nie zależy na współpracy w ramach Unii - mówi "DGP" Nicolas Veron, główny ekonomista brukselskiego Instytutu Bruegla.
Polska ucierpiałaby szczególnie na pogorszeniu kondycji gospodarki zachodniego sąsiada. - Bezpośrednie inwestycje zagraniczne zapewniają przynajmniej połowę wzrostu PKB Polski. Ale większość budowanych przez obce firmy fabryk produkuje na rynek niemiecki. Jeśli gospodarka za Odrą stanie, duża część tych inwestycji przestanie mieć sens - zwraca uwagę prof. Witold Orłowski.
Cięcia zdecydowane przez Merkel mogą się także odbić negatywnie na naszym eksporcie. - Polska sprzedaje do Niemiec przede wszystkim gotowe dobra konsumpcyjne, a nie komponenty dla niemieckich koncernów. Jeśli więc Niemcy będą mieli mniej pieniędzy do wydania, nasz eksport siądzie - mówi "DGP" Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku. Sprzedaż do Niemiec stanowi około jednej trzeciej polskiego handlu zagranicznego. - Zahamowanie inwestycji zagranicznych i eksportu w skali porównywalnej do zeszłego roku spowodowałoby spadek wzrostu PKB o 2 - 3 pkt proc. Tyle że w 2007 - 2008 gospodarka rozwijała się w tempie 5 - 7 proc., a dziś tylko w tempie 3 proc. - zwraca uwagę prof. Orłowski.
Jędrzej Bielecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu