Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Unia odchudza sektor publiczny

1 lipca 2018

W Wielkiej Brytanii pracę może stracić nawet 700 tys. pracowników budżetówki. Niemcy chcą zaoszczędzić 10 mld euro rocznie, tnąc wydatki i likwidując ulgi podatkowe. Francja zamraża pensje i emerytury

Przyciśnięta przez ogromny deficyt budżetowy Wielka Brytania zaczyna realizować własną wersję taniego państwa. Minister finansów George Osborne ogłosił wczoraj pierwszy etap cięć, które jeszcze w tym roku mają przynieść 6,2 mld funtów oszczędności. Według prasy w ich efekcie pracę w sektorze publicznym straci co najmniej 300 tys. osób. Swoje plany redukcji deficytu - o wartości 10 mld euro rocznie - przygotowują też Niemcy.

Brytyjskie oszczędności będą nawet większe niż 6 miliardów, które konserwatyści zapowiadali w czasie kampanii wyborczej. Najwięcej, bo 1,7 mld, przyniesie wstrzymanie niektórych rządowych inwestycji bądź renegocjowanie ich warunków, a także ograniczenie wydatków na ministerialnych doradców, konsultantów oraz podróże - 1,25 mld. Kolejne pół miliarda uzyskane zostanie dzięki ograniczeniu liczby tzw. quango - quasi-pozarządowych organizacji, które wykonują różne funkcje publiczne, ale nie podlegają bezpośrednio ministerstwom. W ciągu ostatnich kilkunastu lat powstało ich w Wielkiej Brytanii ponad 1100 i stały się one symbolem marnotrawienia publicznych pieniędzy.

Jeśli chodzi o poszczególne resorty, najbardziej będzie musiało zacisnąć pasa ministerstwo ds. biznesu i przedsiębiorczości - 836 mln, ds. samorządów - 780 mln, oraz transportu i edukacji - po prawie 700 mln. Ale oszczędności dotkną wszystkich - ograniczone zostanie podróżowanie pierwszą klasą i liczba ministerialnych samochodów służbowych. Nawet wyżsi rangą urzędnicy mają przychodzić do pracy piechotą bądź korzystać z transportu publicznego. Tegoroczny deficyt budżetowy Wielkiej Brytanii wynosi 156 mld funtów, a nowa konserwatywno-liberalna koalicja zamierza się go pozbyć w ciągu pięciu lat.

Nieuchronną konsekwencją redukcji deficytu będzie wzrost bezrobocia. Jak wyliczył "The Sunday Times", w ciągu najbliższych pięciu lat pracę straci co najmniej 300 tys. urzędników i innych pracowników sektora publicznego. W samej tylko publicznej służbie zdrowia zlikwidowanych zostanie 120 tys. etatów urzędniczych i lekarskich, we władzach lokalnych - 100 tys., a w ministerstwie obrony - 20 tys.

Niektóre szacunki mówią jednak, że liczba ta sięgnie aż 700 tys. osób, co - biorąc pod uwagę, że obecnie bez pracy pozostaje 2,5 mln Brytyjczyków - staje się znaczącym problemem.

Londyn idzie najwyraźniej za przykładem Berlina. Niemcy, które najmocniej naciskają na uzdrowienie finansów publicznych w krajach strefy euro, postanowiły same dać przykład, jak oszczędzać. Rząd Angeli Merkel zamierza do 2016 roku zmniejszać swój deficyt o 10 miliardów euro rocznie. Według wczorajszego "Financial Timesa", który powołuje się na anonimowe źródła w rządzie, ma to zostać osiągnięte poprzez podniesienie podatków pośrednich, redukcję ulg podatkowych, a także zmniejszenie wydatków - pod nóż pójdą dotacje przekazywane z kasy federalnej do budżetów landów. Do tej pory chadecko-liberalna koalicja mówiła raczej o obniżaniu podatków. Jednak niemiecki rząd nie ma wyjścia - zgodnie z przyjętą w zeszłym roku poprawką do konstytucji od 2016 r. Niemcy nie mogą zaciągnąć nowego zadłużenia na sumę większą niż 0,35 proc. PKB.

Niemiecki pomysł na uregulowanie deficytu budżetowego zapisem w konstytucji ma swoich naśladowców. W zeszłym roku za przyjęciem podobnego rozwiązania opowiedział się Nicolas Sarkozy.

Tegoroczny deficyt Francji szacowany jest na 8 proc. PKB, ale francuski rząd chce go zmniejszyć do 6 proc. w przyszłym i 4,6 proc. w 2012 r. Sarkozy zapowiedział zamrożenie wszystkich wydatków państwowych, pensji i emerytur, a w latach 2011 2013 koszty funkcjonowania państwa mają zostać zmniejszone o 10 proc. Rząd zamierza też podnieść próg wieku emerytalnego z obecnych 60 lat, bo to właśnie kosztowny system emerytalny grozi budżetową katastrofą. Jeśli nie zostanie on zmieniony, to francuski deficyt sięgnie w roku 2050 poziomu 100 miliardów euro.

, który ma zapewnić spadek deficytu finansów publicznych i zahamowanie wzrostu zadłużenia. Rząd nie przedstawił jednak żadnych projektów ustaw, dzięki którym osiągnięto by te cele. Nie ma ich do dziś, choć w marcu Ministerstwo Finansów położyło na stole bardziej konkretny plan, tzw. pierwszy pakiet reform. Ma on przynieść około 12 mld złotych oszczędności do 2012 r. - dzięki wprowadzeniu reguł wydatkowych, zlikwidowaniu przywilejów emerytalnych dla służb mundurowych, powiązaniu wysokości wypłacanych rent z wielkością odprowadzanych składek i odsztywnieniu wydatków publicznych. Minister finansów Jacek Rostowski zapowiada, że jeszcze w tym roku zobaczymy pierwsze ustawy, a budżet na 2011 r. będzie już konstruowany w oparciu o tzw. doraźną regułę wydatkową, zakładającą, że niektóre wydatki będą mogły rosnąć maksymalnie o wskaźnik inflacji powiększony o 1 pkt proc. mach

@RY1@i02/2010/100/i02.2010.100.000.011a.001.jpg@RY2@

Fot. East News

Minister finansów George Osborne (z lewej) chce zaoszczędzić 6,2 mld funtów

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.