Niemcy: wszystkie kraje strefy euro muszą zredukować deficyty
Berlin, największy płatnik do unijnego budżetu, domaga się większego wpływu na zarządzanie unijną polityką finansową. Boi się dalszego osłabienia europejskiej waluty, bo to uderza w niemiecką gospodarkę i eksport
Euforia po przyjęciu planu ratunkowego dla strefy euro była krótka. Wspólna waluta zakończyła tydzień na poziomie 1,2358 w stosunku do dolara - najniższym od 19 miesięcy, czyli od upadku banku Lehman Brothers.
Co więcej, euro jest już o krok od czteroletniego minimum. Nawet jeśli dziś lub w najbliższych dniach się odbije, wzrost będzie niewielki i chwilowy. Analitycy uważają bowiem, że w dłuższej perspektywie europejska waluta jeszcze osłabnie. Szwajcarski bank UBS przewiduje, iż w przyszłym roku za jedno euro zapłacimy 1,10 dolara, zaś niemiecki Commerzbank - że kurs ustabilizuje się w okolicach obecnego poziomu, ale jeśli pojawią się problemy z finansowaniem pakietu pomocowego lub Europejski Bank Centralny będzie nadal tracił na wiarygodności, euro może się nawet zrównać z amerykańską walutą.
Taka perspektywa niepokoi zwłaszcza Niemców, którzy są największą gospodarką i największym eksporterem w Unii Europejskiej. Każde osłabienie wspólnej waluty odbija się na ich portfelach. Aby odbudować zaufanie do niej, niemiecki rząd chce, by programy oszczędnościowe prowadziły nie tylko kraje zagrożone, jak Grecja, Portugalia czy Hiszpania, lecz wszyscy członkowie strefy euro. Przy okazji Berlin zamierza zwiększyć swój wpływ na zarządzanie unijną polityką finansową.
W najbliższych dniach niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble ma przedstawić plan redukcji deficytów w całej strefie euro i konsolidacji ich finansów. - Długookresową stabilność euro możemy zapewnić tylko wtedy, gdy Europa zacieśni współpracę w polityce finansowej - powiedziała w wywiadzie dla sobotniego wydania "Sueddeutsche Zeitung" Angela Merkel. Niemiecka kanclerz przy tym jasno wyraziła, kto ma rządzić unijnymi finansami. - Aby takie zazębienie polityk budżetowych i gospodarczych w Europie się udało, decyzji nie powinni określać najsłabsi, lecz najsilniejsi - zapowiedziała.
To już druga inicjatywa zmierzająca do konsolidacji unijnej polityki finansowej w ciągu tygodnia. W środę Komisja Europejska zarekomendowała wprowadzenie zasady, zgodnie z którą każdy kraj strefy euro musiałby przed przyjęciem budżetu przedstawić go Brukseli do akceptacji, zaś krajom permanentnie przekraczającym deficyt budżetowy byłyby odbierane unijne subwencje. - Choć plany Schaeublego nie są jeszcze znane, mało prawdopodobne, by powstała w tym celu jakaś nowa instytucja. Niemcy z pewnością będą forsować, by konsolidacją unijnych finansów zajął się Europejski Bank Centralny, a nie komisja - mówi "DGP" Edward Wistrich, brytyjski politolog i były doradca Tony’ego Blaira. Szef EBC Jean-Claude Trichet już i tak jest krytykowany za zbytnie uleganie Niemcom i Francji.
Najsilniejsi, czyli w pierwszej kolejności Niemcy, są największym płatnikiem - zarówno w liczbach bezwzględnych, jak i netto - do unijnego budżetu. Berlin płaci 19,59 proc. składek członkowskich, które stanowią lwią część dochodów Unii. W przeliczeniu na konkretne liczby wynosi to 23,7 miliarda euro w bieżącym roku albo 164 miliardy w całym obecnie obowiązującym budżecie 2007 - 2013. Na dodatek to Niemcy wezmą na siebie największą część wartego 750 miliardów euro pakietu pomocowego dla Grecji i innych zagrożonych krajów. Dwie trzecie tej sumy wyłożą państwa członkowskie, z czego udział Niemiec szacowany jest na 120 miliardów. - Z niemieckiego punktu widzenia takie podejście jest zrozumiałe - płacą najwięcej, to nic dziwnego, że chcą mieć większy wpływ - dodaje Wistrich.
Dyskomfort Niemców powiększy z pewnością fakt - ujawniony w sobotę przez hiszpański "El Pais" - że Angela Merkel została do tego zmuszona przez Nicolasa Sarkozy’ego. Francuski prezydent ponoć walił pięścią w stół i krzyczał, że jeśli Berlin nie wyłoży pieniędzy, to Francja wystąpi ze strefy euro.
@RY1@i02/2010/094/i02.2010.094.000.011a.001.jpg@RY2@
Fot. DPA/FORUM
Szef EBC Jean-Claude Trichet jest krytykowany za zbytnie uleganie Niemcom
@RY1@i02/2010/094/i02.2010.094.000.011a.002.jpg@RY2@
Jak zmieniał się kurs euro
Bartłomiej Niedziński
bartlomiej.niedzinski@infor.pl
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu