Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Krok w kierunku unii fiskalnej

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Opiniowanie przez Brukselę narodowych ustaw budżetowych, utworzenie stałego funduszu na ratowanie zagrożonych państw i surowe karanie budżetowych grzeszników to szczegóły przedstawionego wczoraj planu reformy Unii Europejskiej

Im gorsze dane spływają z Eurostatu, tym ambitniejsze wyzwania stawia sobie UE. W pierwszym kwartale gospodarka europejska rozpędzała się wolniej od założeń polityków.

Zaledwie 0,2-proc. wzrost PKB. Aby wyprowadzić Wspólnotę na prostą, Bruksela proponuje małą rewolucję. Zaczyna od unijnego systemu kontroli ustaw budżetowych, co znacząco ograniczy suwerenność gospodarczą państw.

W pierwszej połowie każdego roku kraje strefy euro miałyby obowiązek przedstawić Radzie i Komisji Europejskiej projekt własnego narodowego budżetu. Bruksela miałaby kilka miesięcy na sprawdzenie, czy nie powoduje on np. nadmiernego wzrostu długu kraju członkowskiego. Dopiero po otrzymaniu opinii z Brukseli rządy państw euro przedstawiałyby projekt w narodowych parlamentach. - Po doświadczeniach Grecji rynki bardzo uważnie przyglądałyby się tym rekomendacjom. Nikt nie mógłby ich zlekceważyć - mówi nam Janusz Lewandowski, komisarz UE ds. budżetowych.

Jego zdaniem rozwiązanie jest w tej chwili maksimum tego, co można osiągnąć w ramach Unii jako związku suwerennych państw. W przypadku Polski - gdyby weszła w końcu do eurostrefy - byłoby to zadanie graniczące z cudem. Nigdy jeszcze nasz budżet nie był gotowy odpowiednio wcześnie, by dać Brukseli czas na refleksję.

Dalsze działania oznaczałyby w praktyce stworzenie unii fiskalnej. Centralnego urzędu z rozbudowanym unijnym budżetem i koordynacją systemów podatkowych. - Na to jednak strefa euro nie jest gotowa - dodaje Simon Tilford, główny ekonomista Centre for European Reform w Londynie. Jeśli na proponowaną przez Barroso zmianę zgodzą się przywódcy krajów strefy euro, mogłaby ona wejść w życie już w 2011 roku.

Drugim kluczowym elementem proponowanej przez Barroso reformy jest wymuszenie na krajach członkowskich UE przestrzegania paktu stabilności i wzrostu. - Bez sankcji nie będzie wiarygodności - uważa Barroso i proponuje nałożenie kar na te państwa, które łamią limity deficytu budżetowego. Idea szczytna, ale mała szansa na jej realizację. Dziś tylko jedno państwo przestrzega postanowień z Maastricht - Luksemburg.

Barroso nie ustępuje i do nieegzekwowanych rozporządzeń umożliwiających zawieszenie wypłat z funduszu spójności komisja chce dodać kolejne: odebranie dopłat rolnych oraz pieniędzy z wyrównujących różnice wewnątrz UE funduszy spójności. Przepisy objąć mają również Polskę, która należy do największych biorców pieniędzy ze wspólnotowego budżetu.

KE proponuje także wzmocnienie kompetencji Eurostatu, tak aby mógł on skuteczniej weryfikować wskaźniki podawane przez narodowe instytuty statystyczne.

Trzecim filarem zacieśnienia współpracy gospodarczej w ramach UE będzie de facto utworzenie Europejskiego Funduszu Walutowego. Niemiecki dziennik "Handelsblatt" dotarł do projektu przygotowanego przez unijnego komisarza ds. gospodarczych Ollego Rehna, z którego wynika, że kraje strefy euro chcą uczynić uchwalony w niedzielę pakiet ratunkowy dla zagrożonych plajtą członków strefy euro stałą unijną instytucją. "Linia kredytowa będzie wynosiła ok. 500 miliardów euro i ma być dostępna dla potrzebujących nie tylko przez trzy lata, jak pierwotnie zakładano, ale również w średnim i długim okresie" - czytamy w dokumencie.

Propozycje komisji muszą być jeszcze zatwierdzone przez przywódców państw "27". Szanse na to są spore. Bo o ile jeszcze kilka miesięcy temu Europa wydawała się zmęczona ratyfikacją traktatu lizbońskiego i zniechęcona do pogłębiania integracji, o tyle w warunkach narastającego kryzysu strefy euro unijni politycy coraz częściej mówią o konieczności dalszej koordynacji gospodarek Starego Kontynentu.

. Wczoraj Bruksela potwierdziła, że 1 stycznia 2011 r. Estonia stanie się 17. członkiem obszaru wspólnej waluty. Bałtycka republika jako jedyny z pretendentów spełnia dziś unijne kryteria spójności. Inflacja jest trzymana w ryzach, deficyt budżetowy wyniesie w tym roku nie więcej niż 2,5 proc. PKB, a zadłużenie sektora publicznego sięga zaledwie 7,2 proc. PKB, podczas gdy kryteria z Maastrich pozwalają na 60 proc.

@RY1@i02/2010/092/i02.2010.092.000.011a.001.jpg@RY2@

Fot. EPA/PAP

Szef Komisji Europejskiej Jose Manuel Barroso i Olli Rehn, komisarz ds. gospodarczych

Rafał Woś

Jędrzej Bielecki

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.