Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Unia kupiła sobie czas za 750 mld euro. Trochę czasu

1 lipca 2018

Koniec końców nie było wyboru. W obliczu zagrożenia życia Unia Europejska pokazała, że w razie potrzeby potrafi działać szybko. Europejscy przywódcy zasługują na szacunek za to, że ostatecznie sprostali sytuacji.

Trzeba sobie jednak uświadomić, że zasypując problem pieniędzmi, głównie w formie gwarancji ochronnych, UE kupiła sobie zaledwie trochę czasu na uporządkowanie chaosu, jaki panuje w strefie euro. Prawdziwy test dopiero przed nami.

Istnieją ważne analogie między unijnymi gwarancjami dla sektora finansowego a tymi udzielonymi w październiku 2008 roku po upadku Lehman Brothers. Decyzja, również podjęta podczas dramatycznego, weekendowego szczytu, rozwiązała palący problem płynności w europejskim sektorze finansowym. Nie mogła jednak rozwiązać i nie rozwiązała podstawowej kwestii - wypłacalności sektora, który w dwa lata po Lehman Brothers wciąż pozostaje problemem.

Wiemy, że Grecja, Portugalia i Hiszpania zawsze będą w stanie zrefinansować swój dług, ale długoterminowa wypłacalność państwa hiszpańskiego nie uległa zmianie. Sektor prywatny jest potężnie zadłużony. Ceny aktywów służących jako zabezpieczenie wciąż spadają. Hiszpański rząd jako gwarant sektora bankowego będzie się uginał pod ciężarem narastających długów w czasie stagnacji gospodarczej.

Powinniśmy pamiętać, że wypłacalność nie jest przede wszystkim związana ze skłonnością rynków finansowych do pożyczania pieniędzy. To kwestia płynności. Jesteś wypłacalny wtedy, kiedy potrafisz ustabilizować swoje zadłużenie jako odsetek dochodów. Wypłacalność południowej Europy nie zmieniła się zatem z powodu tych miliardów.

Porozumienie z Brukseli będzie więc skuteczne tylko w krótkiej perspektywie. By ją przedłużyć, muszą za nim pójść głębokie reformy: wprowadzenie jednolitych obligacji europejskich, koordynacja reform ekonomicznych ze szczególnym uwzględnieniem unii monetarnej, polityka zmierzająca do zredukowania nierównowag gospodarczych, znacznie ostrzejszy nadzór fiskalny, który interweniowałby na długo przed ogłoszeniem budżetów. I - moim zdaniem kluczowa sprawa - unia fiskalna. Wszystkim tym propozycjom UE była i jest przeciwna.

Według mnie żadna z tych rzeczy się nie wydarzy. Dlatego też pozostaję sceptyczny co do długoterminowych perspektyw strefy euro. Przyjdzie czas, gdy zasypywanie problemu pieniędzmi bez strukturalnych zmian przestanie działać, a nawet robić wrażenie.

tłum. tk

Wolfgang Muenchau

© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.