Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Bruksela popełniła w sprawie Grecji wszystkie możliwe błędy

27 czerwca 2018

Bezprecedensowy plan ratunkowy dla Grecji nie przekonał inwestorów. Wczoraj kurs euro do dolara spadł do najniższego poziomu od roku.

Wczoraj europejska waluta była warta 1,31 dol. Nabywcy żądali też coraz większej premii za ryzyko kupna obligacji innych, mocno zadłużonych krajów unii walutowej: Portugalii, Hiszpanii i Irlandii.

Dlaczego mimo uruchomienia przez ministrów finansów strefy euro oraz MFW rekordowego pakietu 110 mld euro, pomoc Brukseli wydaje się dla rynków mało wiarygodna? Zdaniem ekspertów Unia popełniła kilka fundamentalnych błędów, za które teraz słono zapłaci.

Ministrowie finansów podjęli pierwszą konkretną decyzję o pomocy dla Grecji niemal pół roku po ogłoszeniu przez nowy, socjalistyczny rząd w Atenach katastrofalnej kondycji finansów państwa. Od Węgier po Łotwę, Ukrainę, Islandię i Pakistan wszystkie plany ratunkowe uruchomione przez MFW w ostatnim czasie były gotowe po 3 - 6 tygodniach - zwraca uwagę w "Wall Street Journal" Alessandro Leipold, byly szef europejskiego departamentu Funduszu. W miarę jak mijały kolejne miesiące niepewności, inwestorzy coraz bardziej niepokoili się o stabilność Grecji i żądali coraz wyższej premii za zakup obligacji tego kraju. W konsekwencji fundusz potrzebny do ratowania kraju urósł do bezprecedensowych rozmiarów. Jeszcze w styczniu grecki rząd przewidywał, że dług kraju utrzyma się w 2013 roku na poziomie 113 proc. PKB. Dziś premier Papandreu zakłada, że osiągnie aż 149 proc. PKB. Pakiet pomocy dla Grecji jest też osiem razy większy niż fundusz uruchomiony w zeszłym roku przez MFW dla Ukrainy, choć państwo to ma czterokrotnie więcej mieszkańców.

Przez wiele miesięcy unijni przywódcy mieli nadzieję, że same deklaracje polityczne uspokoją rynki. Nie szły jednak za nimi żadne konkretne decyzje w sprawie uruchomienia pomocy finansowej dla Grecji. Przeciwnie, kanclerz Angela Merkel, obok innych polityków, zapewniała, że Unia nie będzie musiała wykupywać Greków. Gdy w marcu w końcu zaczęto mówić o konkretnej sumie 30 mld euro pomocy, nikt nie umiał określić, na czym to wsparcie miałoby polegać. - Dziś inwestorzy obawiają się, że 110 mld euro to także nie są prawdziwe pieniądze, tylko hasła. I że w razie porażki bailoutu nikt nie zwróci im pieniędzy wyłożonych na greckie obligacje - uważa Scott Mather, szef funduszu Pacific Investment Management.

Prawo europejskie nie przewiduje możliwości uratowania któregoś z państw strefy euro przed bankructwem, wręcz zakazuje tego. - Dlatego uzgodnienia w tej sprawie były czystą improwizacją. A to utwierdziło inwestorów w przekonaniu, że tak naprawdę Unia nie ma żadnego planu działania - mówi "DGP" Hugo Brady, ekspert londyńskiego Centre for European Reform. Wspólnego stanowiska nie mogły nawet uzgodnić dwa najważniejsze kraje strefy euro: Niemcy i Francja. Kanclerz Angela Merkel do ostatniej chwili była przeciwna pomocy dla Greków w obawie przed reakcją swoich wyborców. Prezydent Nicolas Sarkozy, m.in. z uwagi na potencjalne straty francuskich banków, od razu wspierał taki pomysł. Berlin opowiadał się za oddaniem MFW kluczowej roli w opracowaniu programu oszczędnościowego dla Grecji. Paryż, obawiając się wzrostu wpływów USA w Europie, był temu przeciwny.

Po ogłoszeniu planu ratunkowego cena obligacji Grecji, Portugalii, Hiszpanii, a nawet Wielkiej Brytanii w tym tygodniu nadal rośnie. - Program opracowany przez UE nie rozwiązuje podstawowego problemu: w jaki sposób obniżyć koszty pracy w Grecji, jak uczynić ten kraj konkurencyjnym. A bez tego nawet w dłuższej perspektywie nie będzie on zdolny spłacić swojego długu - mówi "DGP" Daniel Gros, ekspert brukselskiego Centrum Europejskiej Polityki Strategicznej (CEPS). Jego zdaniem wciąż istnieje więc wysokie prawdopodobieństwo, że Grecja ogłosi niewypłacalność. A na takie wariant Unia nie jest przygotowana. Niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble zakazał mówić o możliwości bankructwa któregoś z państw unii walutowej, bo to mogłoby mieć fatalny wpływ na wiarygodność euro.

Pesymistyczną prognozę potwierdza jednak pośrednio rząd w Atenach. Jego zdaniem w tym roku po raz kolejny dochód narodowy kraju skurczy się o 4 proc., a w roku przyszłym o 2,6 proc. Inwestorzy odebrali to jako sygnał, że sami Grecy nie wiedzą, czy zdołają znaleźć środki na spłatę długu. I obawiają się, że podobnie będzie z niektórymi innymi krajami Eurolandu.

- W 2000 roku Argentyna też ogłosiła radykalny plan oszczędnościowy, ale rok później musiała ogłosić bankructwo - przypomina Joseph Stiglitz, laureat Nagrody Nobla z ekonomii. - Skuteczny plan ratunkowy to taki, który albo zakłada, że kraj w kłopotach wykorzysta tylko niewielką część oferowanych środków, albo szybko je zwróci. W przypadku Grecji żaden z tych warunków nie jest spełniony - zwraca uwagę Alessandro Leipold.

Grecja przystąpiła do strefy euro, fałszując dane o swoich finansach publicznych. Jeszcze miesiąc temu Eurostat nie potrafił ustalić prawdziwej wielkości deficytu budżetowego kraju. - Nie bardzo wiadomo, w jaki sposób Unia miałaby teraz egzekwować obietnice greckich władz. Dlatego wielu inwestorów obawia się, że plan oszczędnościowy Grecji pozostanie na papierze - mówi Philippe Moreau Defarge, ekspert Francuskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (IFRI).

Na dziś związki zawodowe ogłosiły strajk generalny. Większość ekonomistów uważa, że zobowiązania podjęte przez premiera Papandreu są na granicy tego, co może zaakceptować społeczeństwo. Szczególnie bolesne jest obcięcie pracownikom sfery publicznej premii i zamrożenie ich pensji do 2014 roku, co oznacza spadek i tak już niskich dochodów realnie o 20 proc. Równie trudne do zaakceptowania są zmiany zasad naliczania emerytur.

@RY1@i02/2010/086/i02.2010.086.000.012a.001.jpg@RY2@

Fot. PAP/EPA

Greccy nauczyciele protestują przeciwko reformom rządu. 4 maja, Ateny

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.