Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Gospodarka

Miliony euro w nagrodę

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

To swoiste sprzężenie zwrotne: unijne fundusze są jednym z istotnych czynników napędzających polską gospodarkę. A dobry wynik Bruksela nagradza dodatkowymi funduszami.

W efekcie w tej perspektywie budżetowej Polska będzie miała dodatkowo do wydania 633 mln euro.

W nagrodę za szybszy od spodziewanego wzrost gospodarczy Polska otrzyma w latach 2011 - 2013 dodatkowe pieniądze z unijnego Funduszu Spójności - zapowiedział wczoraj komisarz ds. budżetu UE Janusz Lewandowski. Podobny sukces odniosły jeszcze tylko Czechy i Słowacja.

Z opublikowanego niedawno raportu OECD wynika bowiem, że dzięki europejskim funduszom strukturalnym dochód narodowy naszego kraju rośnie o 0,5 - 1,5 proc. rocznie szybciej. - Bez unijnego wsparcia Polska z trudem uniknęłaby więc recesji - mówi "DGP" Hugo Brady, ekspert londyńskiego Center for European Reform.

Dodatkowe pieniądze pochodzą ze specjalnego, wartego łącznie miliard euro funduszu zasilanego z niewykorzystanych przez kraje UE unijnych subwencji. Jak jednak podkreśla rzecznik komisarza Lewandowskiego Patrizio Fiorilli, Polska oddała do tego funduszu bardzo niewiele pieniędzy. Dlatego dodatkowe pieniądze dostaniemy właściwie na czysto.

Zgodnie z podjętą jeszcze w 2005 roku przez Radę Unii Europejskiej decyzją fundusz ten został teraz podzielony między kraje, które w latach 2007 - 2009 miały łącznie o przeszło 5 proc. większy wzrost gospodarczy niż pierwotnie zakładany. Ten warunek spełniły tylko trzy kraje unijne. W Polsce wzrost gospodarczy przerósł zakładane szacunki o 8 pkt proc. Czeski odpowiednio o 7,5 proc., a słowacki aż o 10,8 proc.

Dodatkowe fundusze będą przeznaczone na wielkie projekty infrastrukturalne, a więc głównie autostrady, oczyszczalnie ścieków czy nowoczesne linie kolejowe. Mogą z nich skorzystać także szczególnie ubogie regiony naszego kraju, jak województwa lubelskie, podlaskie czy świętokrzyskie.

Decyzja Komisji Europejskiej przybliża nas do momentu, w którym Polska stanie się największym beneficjentem unijnego budżetu. W 2008 roku otrzymaliśmy z kasy UE o blisko 5 mld euro więcej, niż do niej wpłaciliśmy. Tylko Grecja osiągnęła wówczas lepszy wynik. Docelowo powinniśmy jednak otrzymywać nawet o niemal 10 mld euro więcej, niż sami oddajemy Brukseli. Zdaniem OECD przynajmniej przez kilka nadchodzących lat unijne transfery będą stanowiły blisko 3,3 proc. dochodu narodowego Polski. Paryska organizacja uważa, że w tym czasie można przewidywać prawdziwą rewolucję cywilizacyjną.

- Wykorzystanie tak ogromnych środków będzie dla polskich władz wielkim wyzwaniem. Na razie jednak nie jest z tym źle - mówi "DGP" Simon Chapple, ekspert OECD. I dodaje, że jeśli się nam uda, polska gospodarka może się stać jedną z najbardziej konkurencyjnych w całej Europie.

Dobre wykorzystanie unijnych środków będzie też znaczącym argumentem w rozpoczynających się negocjacjach nad kształtem nowego unijnego budżetu na lata 2014 - 2020. Jak przyznaje minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz, Polska chciałaby pozostać w tym czasie największym beneficjentem unijnych funduszy, głównie Funduszu Spójności. Nie łatwo jednak będzie to osiągnąć. Niemcy, Holandia, Wielka Brytania i inni najwięksi płatnicy netto do unijnej kasy są zdeterminowani, aby ograniczyć swoją składkę do unijnego budżetu. Mają nadzieję, że w ten sposób choć częściowo uda im się zmniejszyć ogromne zadłużenie odziedziczone po kryzysie.

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.