Plan ratunkowy dla Grecji nie jest rozwiązaniem
Unia Europejska nie wypracowała mechanizmu działania w sytuacjach kryzysowych
Wreszcie mamy porozumienie. Doszło do niego późno i dopiero wtedy, gdy rynki finansowe - wespół z agencjami ratingowymi - zmusiły UE do działania.
Zapewni ono Grecji nadzwyczajny kredyt oprocentowany na mniej więcej 5 proc., czyli poniżej obecnych stawek rynkowych. Nie ma jak na razie porozumienia co do szczegółowej kwoty, ale chodzą słuchy, że będzie ona większa niż powszechnie informowano - między 50 a 60 mld euro.
To nie najgorsze porozumienie. Niemcy chciałyby zapewnić finansowanie po stawkach rynkowych, co tylko świadczy, że doradcy Angeli Merkel mają niewielkie doświadczenie w rozwiązywaniu międzynarodowych kryzysów finansowych. W przeciwnym razie nie mogliby poważnie rozpatrywać tak niedorzecznej idei. 5 proc.to i tak stosunkowo dużo, biorąc pod uwagę sytuację Grecji i dynamikę narastania długu. Jednak 5 proc. to lepiej niż 7, a takie były ostatnio rynkowe stawki dla greckich obligacji dwuletnich. Co więcej, Europejski Bank Centralny zdecydował w zeszłym tygodniu o przedłużeniu systemu zabezpieczeń, który pozwala bankom posiadającym greckie obligacje na wymianę aktywów w zamian za dostęp do taniego finansowania z banku centralnego. Ta deklaracja pozwoliła odetchnąć zarówno Grecji, jak i jej wierzycielom.
Czy więc pozwoli to uniknąć niewypłacalności? Grecja nie upadnie w tym roku. Ale wciąż obstaję, że w końcu zbankrutuje. Liczby po prostu wyglądają zbyt źle. Korekta, jakiej ma dokonać, należy do największych w historii. Grecja ma słabą infrastrukturę fiskalną, niewielkie poparcie społeczne dla reform i wreszcie kruchy system finansowy. Uzgodnione warunki pomocy nie przynoszą tu wielkiego wytchnienia poza krótkoterminowym. Szybko stanie się jasne, że porozumienie kredytowe oznacza transfer netto środków z Aten do Berlina, a nie odwrotnie.
Ważne, by pamiętać, że niewypłacalność zazwyczaj nie pociąga za sobą całkowitej upadłości. Obligatariusze często odzyskują jakąś część swoich pieniędzy. Ale trudno sobie wyobrazić, jak Grecja miałaby jednocześnie wyjść z kryzysu dłużnego i konkurencyjnego, nie wpadając przy okazji w błędne koło - na przykład deflacji długu lub po prostu burzliwych protestów społecznych, które storpedują reformatorskie wysiłki rządu. Jest już zaś niemożliwe, by Grecja uniknęła nadchodzącej katastrofy bez pewnej restrukturyzacji zadłużenia.
UE i jej instytucjom ta sytuacja nie przynosi wielkiej chluby. Rada Europejska 11 lutego wydała polityczne oświadczenie, że chce pomóc Grecji, ale nie udało jej się uzgodnić żadnego konkretnego pakietu. W marcu sugerowała, że porozumienie zostało zawarte, podczas gdy nic takiego nie miało miejsca. Trzeba było spekulacyjnego ataku na grecki rynek obligacji, by wywołać konkretną reakcję. Wcześniej jednak narobiono wiele szkód.
Wciąż brakuje spójnej polityki. Wiele pytań pozostaje bez odpowiedzi. Co się stanie, jeżeli Grecja nie zdoła spłacić pożyczki? Czy rynek obligacji zinterpretuje to jako sygnał, że UE nie pozwoli upaść nikomu, kto działa w dobrej wierze? Czy też zacznie testować europejską solidarność na przykładzie Portugalii, a być może nawet Hiszpanii lub Włoch? Nadejdzie moment, w którym UE nie będzie w stanie dłużej pomagać, nawet gdyby chciała.
Koszty pomocy dla Grecji nie są wysokie, jeżeli porówna się je z alternatywą w postaci niekontrolowanej upadłości tego kraju w ramach strefy euro. Portugalia jest mniejszym krajem niż Grecja, jeżeli chodzi o PKB, ale Hiszpania to już czwarta pod względem wielkości gospodarka strefy euro. Czy będziemy mieli do czynienia z powtórką, na poziomie suwerennych państw, z działań podjętych przez rząd amerykański wobec Bear Stearns i Lehman Brothers? Czy Grecja będzie miała szczęście, ponieważ pierwsza otrzymuje pomoc, a Portugalia i Hiszpania, tak jak wcześniej Lehman, zostaną jej pozbawione?
Na razie brakuje odpowiedzi na te pytania. Jest jednak jasne, że cokolwiek zostanie uzgodnione, będzie miało zastosowanie wyłącznie w stosunku do Grecji. UE wciąż musi stworzyć ogólny mechanizm rozwiązywania kryzysów. Podejrzewam, że inteligentni inwestorzy to wiedzą.
tłum. TK
© The Financial Times Limited 2010. All Rights Reserved
Wolfgang Muenchau
publicysta "Financial Timesa"
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu