NBP osłabia złotego
Klimat do interweniowania na rynku walutowym jest korzystny - uznał wiceprezes NBP Witold Koziński. I przyczynił się do osłabienia naszej waluty.
Złoty tracił wczoraj przez cały dzień, co dilerzy tłumaczyli realizacją zysków po kilkudniowym umocnieniu. Za euro pod koniec notowań trzeba było płacić ponad 3,84 zł - około 2 grosze więcej niż w środę. Wypowiedź wiceprezesa NBP przyspieszyła ten proces. Witold Koziński stwierdził, że coraz mocniejszy złoty może być problemem dla gospodarki, bo może pogorszyć konkurencyjność eksportu.
W sukurs wiceprezesowi przyszli niektórzy członkowie Rady Polityki Pieniężnej. Elżbieta Chojna-Duch powiedziała, że kurs walutowy będzie jednym z czynników, jaki RPP będzie brała pod uwagę przy decyzjach o stopach procentowych.
- RPP pilnie obserwuje utrzymywanie się tendencji aprecjacyjnej. Jej długotrwałość jest istotna, utrzymanie stabilności złotego jest celem RPP - mówiła dziennikarzom.
W podobnym tonie wypowiadała się Anna Zielińska-Głębocka z Rady. Jej zdaniem przy obecnym poziomie kursu na interwencje jest jeszcze za wcześnie, ale nie można wykluczyć takich działań.
- NBP podobnie jak rząd ma bardzo wiele instrumentów, które pozwalają wpływać na rynek walutowy. Ale to są operacje tajne, które są podejmowane w ostateczności, w porozumieniu między rządem a NBP - mówiła w TVN CNBC.
To już kolejne tego typu wypowiedzi przedstawicieli polskich władz w ostatnich dniach. W środę szybko umacniającym się złotym martwił się wiceminister finansów Ludwik Kotecki.
Marek Chądzyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu